Wielka rozkmina: chłopak czy dziewczyna? #1 – Yasuko

KOGO KOCHAM?

 

Kolejna romantyczna komedia pomyłek trafiła na nasz rynek. Mangowa, co warto podkreślić. I co? I chyba wiecie – kto lubi, nie zawiedzie się. Napędzana, jak to w takich przypadkach bywa, nie tylko przez samą pomyłkowość wydarzeń, ale i sekret tożsamości, potrafi zaangażować. Jak wiele w tym tomie się wyjaśnia, zdradzać nie będę, ale bawiłem się przyjemnie i to najważniejsze.

 

Kazuma chce kochać. Chce mieć dziewczynę. Na to właściwie najwyższa pora, ale… Właśnie, w życiu nic mu się nie układa tak, jak powinno. Ale w kryzysowej sytuacji z pomocą przychodzi mu ona: nie zna jej, ale dziewczyna jest piękna i może coś by z tego było, ale jak szybko się pojawiła, tak szybko też i znika. Dlatego chłopak postanawia ją odnaleźć i podziękować i… I okazuje się, że to może wcale nie być dziewczyna. Ale czy na pewno? Kim właściwie jest ta piękność? Jakie sekrety skrywa? I co może wyniknąć z tego wszystkiego?

 

„Wielka rozkmina: chłopak czy dziewczyna?” to szojka przypominająca mi nieco „Pożegnanie pierwszej miłości”. Tam temat w sumie jest dość podobny, choć inaczej ugryziony, bo główny bohater, kochając się w dziewczynie, odkrywa, że ta kocha się w innym chłopaku z klasy, ale w wyniku nieporozumienia ów chłopak dochodzi do wniosku, że to bohater jest w nim zakochany. A wszystko to prowadzi do dywagacji na temat tego, czym właściwie jest miłość, a nawet orientacja seksualna. I czy płeć, niezależnie od owej orientacji właśnie, ma w miłości jakiekolwiek znaczenie. Tu jest nieco inaczej, ale podobne rozkminy też się dla czytelnika rodzą.

 

No, ale ponieważ to seria dla nastolatków, i ponieważ to lekka komedia, wszystko ubrane jest w typowe dla gatunku szaty. To shoujo, szojka, może dla nieco starszych odbiorców, ale jednak, więc stawia na obyczajowość, na wątki romantyczne, ale jednak w łagodnym ujęciu. Nie odmawia czytelnikom pewnej dojrzałości w podejściu do tematu, jako komedia, w odróżnieniu od wspomnianego „Pożegnania pierwszej miłości”, nie jest dziełem absurdalnym, więc tu życiowości, okruchów zżycia i czułości, takiej intymności bym rzekł – ale nie erotyki – i skupienia na postaciach głównie przez pryzmat tego, co siedzi im w głowach i sercach.

 

I tak to się rozwija. Typowo, acz przyjemnie. Jest tu pewna tajemnica, jak widzicie z samego tylko opisu treści, jest sporo uroku i fajnie się to czyta. Dla mnie to lekka rozrywka dla fanów gatunku, trochę tam podziałała emocjonalnie, choć przede wszystkim dostarczyła mi sympatycznej, niezobowiązującej zabawy. Tempo nie jest szybkie, pozwala lepiej zapoznać się z postaciami i ich otoczeniem, a graficznie rzecz jest raczej prosta, pełna delikatności i typowych dla shounenow zabiegów, jak unikanie czerni i teł czy operowanie różnymi symbolicznymi ozdobnikami albo skupianie się na długich spojrzeniach wymienianych przez postacie. Ekspresji mimiki też tu nie brakuje.

 

I tyle. Ot przyjemna rzecz, typowa, ale jednocześnie stanowiąca pewne pozytywne zaskoczenie pod względem jakości i tej przyjemności właśnie, jakiej dostarcza. Ja jestem na tak.

 

Tytuł kupicie tu:


Komentarze