Heat Seeker #1: Opowieść ze świata Gun Honey – Charles Ardai, Ace Continuado

SEKS I PRZEMOC

 

Przyznaję się, że nie czytałem „Gun Honey”. W zasadzie sięgając po ten tom nie miałem – i nie mam nadal – nawet najmilejszego pojęcia, co to za seria. Autorów też nie znam, więc nie za bardzo wiedziałem czego, ani jakiej jakości mam się spodziewać. No i tym bardziej nie wiedziałem o czym jest ten spin-off, chociaż okładka dość jasno dawała do zrozumienia sensacyjne pulpowe klimaty. No i właśnie taką pulpową sensacją jest „Heat Seeker”. Fabuła jest, jaka jest: pretekstowa robota w służbie ukazania jak największej ilości niczym nieuzasadnionej golizny i akcji plus dość szybkie tempo oferują nam stricte męską, by nie rzec samczą, opowieść skierowaną do dorosłego czytelnika. Na ambicje i świeżości nie macie, co liczyć, ale kto takie klimaty lubi, znajdzie tu całkiem sprawnie wykonaną rzemieślniczą robotę, przy której bawić będzie się nieźle. Dla całej reszty to jednak komiksowy przeciętniak, w którym nie ma ani za wiele ciekawych rzeczy, ani tym bardziej większego sensu.

 

Kiedy wszyscy wokół niej wiedzieli, co chcą robić w życiu i w jakim zawodzie mogą to osiągnąć, Dahlia Racers wiedziała jedynie, że chce żyć z okłamywania ludzi. W jakim jednak zawodzie miałaby to realizować? Odpowiedzi mogłoby być kilka, ona wybrała jednak robotę specjalistki w znikaniu ludzi. ktoś zadarł z kimś, z kim nie powinien, ma długi u niewłaściwych ludzi, a może ktoś go ściga? Wystarczy, że wpadnie do niej, zapłaci i kobieta pomaga mu upozorować zgon.

Teraz odwiedza ją Joanna Tan wraz z partnerem. Ma problem, chce zniknąć, a przed ludźmi, którzy ich szukają łatwo nie będzie. Dahlia pomaga im zmienić wygląd i tożsamość, a potem uciec, a sama tymczasem, wraz z pomocą, przebiera się za nich i odciąga uwagę. Nie ma jednak jeszcze pojęcia z kim tym razem zadarła, a jej tropem podąża bezlitosny morderca. Jak kobieta poradzi sobie z tym wszystkim? I czy uda jej się przetrwać?

 

Na początku nie wiedziałem czego po tym komiksie się spodziewać. Potem, po przekartkowaniu, byłem sceptyczny do całości i to bardzo, bo od razu widać było, że całość ma być iść w seks i przemoc i nic poza tym. Ale dałem szansę, przeczytałem, w końcu scenarzysta to pisarz, który jakieś tam branżowe wyróżnienia zgarnął i… No i jest tak, jak myślałem: fabuła to pretekstowa robota, żeby pokazać erotykę, akcję, strzelaniny itp. W teorii rzecz miała być hołdem dla pulpowych opowieści, chęcią stworzenia własnej i przy okazji okazuje się nieźle napisana, więc leci szybko i wchodzi bezboleśnie, ale... No nie jest to typ rozrywki, który przemawiałby do mnie. Jak na taki gatunek i założenia, taką sztampę i brak większego sensu (całe to wystawienie siebie i swojej tożsamości dla wykonania zadania, serio? zresztą zobaczcie jak skrojona jest ta główna postać - z akcji jej prestidigitatorska część w zasadzie nie istnieje, a z dodatków wynika, że to ważna część... reszta postaci też jest, bo jets), jest nienajgorsza, ale in plus wyszłoby jej, gdyby nie była tak strasznie na serio, a z satyrycznym zacięciem – coś jak chociażby seria „Szumowina”). Co pewnie znaczy, że fani gatunku będą zadowoleni, ale to już trzeba byłoby spytać ich.

 

Graficznie za to komiks jest całkiem przyjemny. Niezła, dość realistyczna i celująca w europejskie klimaty kreska, dobre tempo, niezły klimat i kolorystyka. Czasem widać w tym wszystkim pośpiech, ale ogląda się to wszystko dobrze, a i rysunki pasują do fabuły, współgrając z nią i dopełniając jej. Do tego mamy sporo dodatków, a wśród nich galerię okładek, co prawda miniaturek, ale ci, którym mało będzie pół (albo i całkiem) nagich kobiet, tu znajdą jeszcze więcej tego, co w świecie mangi i anime określa się mianem fanservice’u. No i to w zasadzie tyle. Lubicie pulpowe komiksy, gdzie piękne, seksowne kobiety, nagość, strzelaniny, pościgi, krew etc., etc., etc. liczą się najbardziej, a cała reszta nie ma znaczenia, znajdziecie tu dokładnie to, na co macie ochotę.


Recenzja opublikowana na portalu sztukater.

Komentarze