SEKS I PRZEMOC
Przyznaję się, że nie czytałem „Gun Honey”. W
zasadzie sięgając po ten tom nie miałem – i nie mam nadal – nawet najmilejszego
pojęcia, co to za seria. Autorów też nie znam, więc nie za bardzo wiedziałem
czego, ani jakiej jakości mam się spodziewać. No i tym bardziej nie wiedziałem
o czym jest ten spin-off, chociaż okładka dość jasno dawała do zrozumienia
sensacyjne pulpowe klimaty. No i właśnie taką pulpową sensacją jest „Heat Seeker”.
Fabuła jest, jaka jest: pretekstowa robota w służbie ukazania jak największej
ilości niczym nieuzasadnionej golizny i akcji plus dość szybkie tempo oferują
nam stricte męską, by nie rzec samczą, opowieść skierowaną do dorosłego
czytelnika. Na ambicje i świeżości nie macie, co liczyć, ale kto takie klimaty
lubi, znajdzie tu całkiem sprawnie wykonaną rzemieślniczą robotę, przy której
bawić będzie się nieźle. Dla całej reszty to jednak komiksowy przeciętniak, w
którym nie ma ani za wiele ciekawych rzeczy, ani tym bardziej większego sensu.
Kiedy wszyscy wokół niej wiedzieli, co chcą
robić w życiu i w jakim zawodzie mogą to osiągnąć, Dahlia Racers wiedziała
jedynie, że chce żyć z okłamywania ludzi. W jakim jednak zawodzie miałaby to
realizować? Odpowiedzi mogłoby być kilka, ona wybrała jednak robotę
specjalistki w znikaniu ludzi. ktoś zadarł z kimś, z kim nie powinien, ma długi
u niewłaściwych ludzi, a może ktoś go ściga? Wystarczy, że wpadnie do niej,
zapłaci i kobieta pomaga mu upozorować zgon.
Teraz odwiedza ją Joanna Tan wraz z partnerem.
Ma problem, chce zniknąć, a przed ludźmi, którzy ich szukają łatwo nie będzie.
Dahlia pomaga im zmienić wygląd i tożsamość, a potem uciec, a sama tymczasem,
wraz z pomocą, przebiera się za nich i odciąga uwagę. Nie ma jednak jeszcze
pojęcia z kim tym razem zadarła, a jej tropem podąża bezlitosny morderca. Jak
kobieta poradzi sobie z tym wszystkim? I czy uda jej się przetrwać?
Na początku nie wiedziałem czego po tym
komiksie się spodziewać. Potem, po przekartkowaniu, byłem sceptyczny do całości
i to bardzo, bo od razu widać było, że całość ma być iść w seks i przemoc i nic
poza tym. Ale dałem szansę, przeczytałem, w końcu scenarzysta to pisarz, który
jakieś tam branżowe wyróżnienia zgarnął i… No i jest tak, jak myślałem: fabuła
to pretekstowa robota, żeby pokazać erotykę, akcję, strzelaniny itp. W teorii
rzecz miała być hołdem dla pulpowych opowieści, chęcią stworzenia własnej i
przy okazji okazuje się nieźle napisana, więc leci szybko i wchodzi
bezboleśnie, ale... No nie jest to typ rozrywki, który przemawiałby do mnie.
Jak na taki gatunek i założenia, taką sztampę i brak większego sensu (całe to wystawienie siebie i swojej tożsamości dla wykonania zadania, serio? zresztą zobaczcie jak skrojona jest ta główna postać - z akcji jej prestidigitatorska część w zasadzie nie istnieje, a z dodatków wynika, że to ważna część... reszta postaci też jest, bo jets), jest
nienajgorsza, ale in plus wyszłoby jej, gdyby nie była tak strasznie na serio,
a z satyrycznym zacięciem – coś jak chociażby seria „Szumowina”). Co pewnie
znaczy, że fani gatunku będą zadowoleni, ale to już trzeba byłoby spytać ich.
Graficznie za to komiks jest całkiem
przyjemny. Niezła, dość realistyczna i celująca w europejskie klimaty kreska,
dobre tempo, niezły klimat i kolorystyka. Czasem widać w tym wszystkim
pośpiech, ale ogląda się to wszystko dobrze, a i rysunki pasują do fabuły,
współgrając z nią i dopełniając jej. Do tego mamy sporo dodatków, a wśród nich
galerię okładek, co prawda miniaturek, ale ci, którym mało będzie pół (albo i
całkiem) nagich kobiet, tu znajdą jeszcze więcej tego, co w świecie mangi i
anime określa się mianem fanservice’u. No i to w zasadzie tyle. Lubicie pulpowe
komiksy, gdzie piękne, seksowne kobiety, nagość, strzelaniny, pościgi, krew
etc., etc., etc. liczą się najbardziej, a cała reszta nie ma znaczenia,
znajdziecie tu dokładnie to, na co macie ochotę.
Recenzja opublikowana na portalu sztukater.

Komentarze
Prześlij komentarz