piątek, 7 listopada 2014

Jasper Jones - Craig Silvey

Charlie Bucktin ma 13 lat i jest inteligentnym nastolatkiem. Wiedzie nudne życie, dopóki pewnej nocy nie odwiedza go miejscowy rozrabiaka, Jasper Jones, który zawsze mu imponował. Jasper prosi go by poszedł z nim do buszu. Na miejscu znajdują zwłoki dziewczyny Jaspera, która ktoś pobił i powiesił. Jones prosi Charliego o pomoc w ukryciu ciał - boi się, że zostanie posądzony o zbrodnię. Razem zamierzają także odkryć kto zamordował nastolatkę. Ale sytuacja jest nie tylko tragiczna, ale także i skomplikowana, bo Charlie kocha się w siostrze zabitej...


Gatunek thrillera, ileż razy to już w moich recenzjach pisałem, że cokolwiek w nim ni powstaje to powielenie doskonale znanej nam kliszy. Że nic nowego, poza pastiszem, na nas już w dreszczowcach nie czeka. Tymczasem australijski i mało znany autor pokazał, jak można zrobić rewelacyjny thriller wymykający się schematom, który - pomimo pewnej przewidywalności - zachwyca i nie pozwala powiedzieć o nim nic złego.


Fabuła wydawałaby się prosta. Ot skrzyżowanie Twaina z "Zabić drozda" i "Buszującym w zbożu" - jak informuje się czytelników na okładce. Pomyślałem, czytając te porównania, że nie są niczym więcej, jak kampanią reklamową, sloganem, który ma przyciągnąć czytelników. I jakież było moje zaskoczenie - i szczęście zarazem - kiedy okazało się, że wcale nie są przesadzone.


Sama fabuła, choć prosta, poprowadzona została skutecznie i zamiast skupiać się na samej zbrodni, opisuje przede wszystkim życie i codzienność australijskich nastolatków czasów wojny w Wietnamie. Ich myśli, obawy, problemy, miłości. Właściwie "Jasper Jones" to jedna wielka, tragiczna, ale słodka zarazem love story właśnie. Świetnie napisana, rewelacyjnie poprowadzona i urzekająca każdą kolejną stroną. Styl Silveya jest prosty, jak sama książka - zdania są krótkie, szybkie, dynamiczne wręcz. Ale takie właśnie być powinny.


Poza tym jest jednak coś, co wynosi tę powieść niemal na wyżyny. I tych rzeczy jest kilka. Na podstawowym poziomie jest to fabuła, która, jak się szybko okazuje, unika prostych rozwiązań i oczywistości. Jest więc pod tym względem życiowa i najzwyczajniej w świecie prawdziwa - aż do bólu. Druga sprawa to głębia i przesłanie całości. Mogę się nie zgadzać z poglądami autora - jestem osobą wierzącą - ale nie mogę mun odmówić głębszych warstw i wyższych wartości a to cenię całym sobą.


I dlatego "Jaspera Jonesa" polecam każdemu, kto ceni rewelacyjne powieści, do których się wraca i które nie wyparują ot tak z pamięci. Powieści mocnych, aktualnych, nie stroniących od ważkich kwestii. I co z tego, że sama zbrodnia jest przewidywalna w swym rozwiązaniu?


Polecam gorąco!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza