niedziela, 26 kwietnia 2015

Ratować Prośka - John Irving

RATOWAĆ IRVINGA


John Irving to jeden z najlepszych współczesnych pisarzy. Autor niezwykły, pełen nieposkromionej wyobraźni. Kojarzony jest głównie z powieści, ale ten zbiór krótkich form udowadnia, że nie tylko w tym jest rewelacyjny.


Niestety, polskie wydanie rozdrażniło mnie i to bardzo. Ale po kolei.


„Ratować Prośka” to zbiór 7 opowiadań, który otwiera tytułowy tekst, wspomnienie Irvinga z czasów, kiedy był młodym strażakiem. Pewna tragedia sprawiła, że ostatecznie został pisarzem. Jaka to tragedia? Musicie przeczytać sami, ale historia, poza faktem, że porusza do głębi, oferuje także mnóstwo gorzkiej prawdy o ludziach i życiu.


W „Przestrzeni wewnętrznej” autor zabiera nas na spotkanie z pewnym urologiem i jego kłopotami sąsiedzkimi. Opowiadanie to, bardzo mocno osadzone w klasycznie stylistyce Irvinga, nie tylko porywa ale przede wszystkim zachwyca i urzeka prawdą.


Gorzej niestety jest z „Prawie Iowa”, opowieścią o kierowcy i jego miłości do samochodu. Zabrakło tu odrobinę inwencji, nadal jednak nie można powiedzieć, by była to historia nieudana.


Kolejny tekst, znakomite „Królestwo zmęczenia”, choć niezbyt skomplikowany treścią, pokazuje piękno słów Irvinga. Jego kunszt i to, jak rozumie kobiety, snując opowieść o codzienności gospodyni w kolegium dla młodych panien.


„Tyrada Brennbara” daje nam za to ciekawy wykład o tolerancji i ludzkich korelacjach. Wydaje się wprawdzie jakby opowieść ta stanowiła rozdział jakiejś powieści, ale niczego jej to nie ujmuje, a jakość tekstu nie odbiega od reszty.


Na czoło wysuwają się jednak dwa kolejne opowiadania, „Cudze sny”, o człowieku, który snów nie posiadając, zaczął śnić to, co było marzeniami sennymi innych ludzi - wbrew pozorom, poza analizą samego człowieka, Irving serwuje nam tu rozłożenie na czynniki pierwsze zdrady męża; oraz „Pensjonat Grillpartzer”. Ten drugi znamy ze „Świata według Garpa”, nadal jednak robi wielkie wrażenie. Tak wyglądałoby „Lśnienie”, gdyby King był wielkim literatem, a nie wyrobnikiem. I gdyby przesiąkło ono wielką dawką sentymentalizmu, którego Irving na szczęście się nie boi.


Zbiór zamyka zaś „Król powieści”, Irvingowska biografia Dickensa i analiza jego twórczości, pełna trafnych spostrzeżeń odnośnie samej czytelniczej braci i zmian literackiej mody.


Każdy tekst jest świetny, rewelacyjnie napisany i nie stanowi jedynie rozrywki, oferując głębię i drugie dno. Niestety z jakiegoś powodu Prószyński Media wydało ten zbiór niepełny. Oryginał bowiem podzielony jest na trzy sekcje: „Memoirs”, „Fiction” i „Homage”, składające się razem z dwunastu tekstów. Znalazła się tu więc wydana samodzielnie „Wymyślona dziewczyna”, oraz „My Dinner at the Whitehouse”, „An Introduction to A Christmas Carol" i „Gunter Grass: King of the Toy Merchants". Czemu nie wydano ich w Polsce? Nie mam pojęcia, ale wydawca powinien się wstydzić. Cieszyć się można, że wszystkie historie z części „Fiction” znalazły się w „Ratować Prośka”, ale niesmak i tak pozostaje.


Zbiór jednak polecam i to bardzo. Niestety nie mogę zrobić inaczej, jak zmniejszyć ocenę za takie (ocenzurowano) praktyki wydawnicze. I tak oto ratowanie Prośka staje się dla czytelnika próbą ratowania samego Irvinga, niestety skazaną z góry na porażkę, bo innego jak okrojonego wydania niestety nie dostaniemy w naszym rodzimym języku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz