piątek, 23 października 2015

Biesy - Fiodor Dostojewski


DEMONY


Można by rzec, że Dostojewski tak naprawdę wciąż pisał o tym samym. Bo niezależnie od fabuły, pomijając treść wszelaką, która była dlań metodą, nie celem, skupiał się na jednym przede wszystkim temacie: temacie demonów nękających człowieka. Zakamarki umysłu jego i duszy. Na tym więc poziomie rzeczywiście pisał to samo, ale jakże on pisał! I jaką miało to siłę! A „Biesy” to kolejne arcydzieło, jakie wyszło spod jego ręki.


Treść tej inspirowanej wierszem Aleksandra Puszkina powieści skupia się na typowych dla Dostojewskiego postaciach i zdarzeniach, jakie nawiedzaj ich życie. Stiepan Trofimowicz Wierchowieński to klasyczny hulaka, któremu nawet przegranie całego własnego majątku zdaje się czynem zbyt małym by nie próbować dalej. I przegrać przy okazji pieniądze swej przyjaciółki, Barbary. Mikołaj Stawrogin, syn Barbary, także jest człekiem skandalizującego tryby życia, ale jakże różnym od Stiepana; swoisty dziwak, który na sumieniu ma życie odebrane w pojedynku. Życie ich komplikuje się za sprawą Barbary, która chce wyswatać obu mężczyzn…


Ciężko pisać jest o treści książek Dostojewskiego, oj ciężko. Jego niespieszna narracja i mnogość wątków i postaci, jakimi zaludnia swoje utwory sprawiają, że powiedzenie właściwie czegokolwiek wydaje się stanowić aż zbytnią rozwiązłość językową. Jakby każde słowo było tym słowem ponad miarę, zdradzało zbyt wiele i psuło lekturę. Bo za powieści Dostojewskiego brać się moim zdaniem winno z czystym umysłem, bez uprzedniego poznania akcji i problematyki. Z drugiej strony znajomość ta nie jest czymś, co rzeczywiście zepsuć by mogło odbiór – taka jest w końcu siła powieści wielkich, a „Biesy” wielkie są bez dwóch zdań – tak więc i zbytnia ostrożność w podejściu do nich nie jest niczym szczególnie wskazanym.


Obok narratora, Stiepana i całej bogatej, jak sam styl autora, plejady postaci, równorzędnym bohaterem staje się w „Biesach” sama dziewiętnastowieczna Rosja, przemiany kulturowo-społeczne i rewolucja. Z perspektywy czasu zaś, przez pryzmat  historii, do tego zacnego grona dołącza także profetyczna wizja totalitaryzmu. A wszystko to otoczone psychologiczną głębią, ludzką dwoistością i siłą prawdy wdzierającą się w serce i umysł czytelnika. Nie lekka to literatura, nie prosta, lecz z pewnością satysfakcjonująca każdego, kto od czytania wymaga o wiele więcej niż tylko rozrywki na kilka wieczorów. Kto powieścią chce się delektować ze smakiem, kontemplować i nie zapomnieć po odłożeniu na półkę.


Polecam bardzo gorąco, a wydawnictwu MG składam serdeczne podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz