niedziela, 18 października 2015

Idę tam gdzie idę: Autobiografia - Kazik Staszewski, Rafał Księżyk


JAK BARDZO MOŻESZ ZMIENIĆ SIĘ BY SPRZEDAĆ SWĄ MUZYKĘ


Tak swego czasu śpiewał Kazik i tak chyba najlepiej można podsumować jego autobiografię – a właściwie wywiad-rzekę przeprowadzony z nim przez Rafała Księżyka, który właśnie ukazał się na naszym rynku wydawniczym.


36 lat działalności Kazika na polskiej scenie muzycznej odcisnęło wielkie piętno. Jeden z najciekawszych ludzi w fonograficznym świecie, wokalista, którego piosenki dalece wykraczają poza czystą rozrywkę, zmienił wiele, wiele wniósł. Teraz ten sam człowiek postanowił opowiedzieć o swoim życiu od narodzin do chwili obecnej. O swoim życiu i sobie samym. Szczerze, prawdziwie, ciekawie. Po prostu w swoim stylu. Stylu człowieka, który nigdy nie odbiera nagród i zawsze pozostaje wierny temu, co wypracował przez cały ten czas. W skrócie: Witajcie w świcie Kazika!


Kazik muzycznie towarzyszył mi od wielu, wielu lat, dlatego to ważna dla mnie biografia. I ważna także dla każdego fana. Co tam ważna, konieczna. Must-read dla każdego, komu Staszewski nie jest obojętny. Komu podoba się to, co robi. To w końcu wspaniała okazja poznać go od środka, lepiej zrozumieć, zgłębić przekonania, poglądy, emocje nawet. Jego swoistość. I kulisy tak Kultu i innych jego projektów, jak i polskiej sceny muzycznej. Swoimi wspomnieniami zabiera Kazik czytelników w podróż w czasie, wystawiając świadectwo pewnej epoce, a zarazem jako przewodnik zabiera nas w zagraniczne podróże do miejsc, jakie znamy doskonale i tych nieznanych nam wcale. Zjeździł w końcu trochę świata, koncerty grał w miejscach najróżniejszych a to, jak o nich opowiada, to jak opowiada o sobie, jak odpowiada na pytania co musiał poświęcić i robić by być tym, kim jest, wciąga, ciekawi i zaostrza apetyt na więcej.


Poza tekstem są też oczywiście zdjęcia. Multum zdjęć. Czarno-białych wprawdzie, ale bardzo bogato ilustrujących treść, rzuconych obficie na strony książki. W edycji specjalnej zaś czeka na fanów także plakat (czy może bardziej poster) prezentujący w większym formacie okładkową fotografię.


Polecam. A jak już sięgnięcie po tę pozycję, usiądźcie wygodnie, puścicie w tle którąś z Kazikowych płyt i zanurzcie się w jego świecie. A ja dziękuję wydawnictwu Kosmos Kosmos za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz