czwartek, 22 czerwca 2017

Droga do Odrodzenia: Superman - Lois i Clark - Dan Jurgens, Lee Weeks


RODZINA ZE STALI


Może i historia DC Comics nie zaczęła się od Supermana, ale to jego przygody opublikowane w 1938 roku na łamach „Action Comics” dały początek opowieściom o superbohaterach. Nic więc dziwnego, że to właśnie on otwiera także „Drogę do Odrodzenia”, eventu, który po raz kolejny odmieni oblicze DC, przywracając właściwy bieg wydarzeniom. I przy okazji robi to w naprawdę znakomitym stylu.


Kiedy Superman i Lois zostali uwięzieni na Telosie, nie wiedzieli, że ich Ziemia, a właściwie cały wszechświat, który znali, uległ zmianie. Kiedy więc powrócili do swojego świata, ten był już zupełnie innym miejscem, nieufnym wobec Supermana, żyjący tu bohaterowie nie byli już tymi samymi, których doskonale znali. Clark i Lois zaczęli więc życie w ukryciu, pod przybranym nazwiskiem wychowując swojego syna Jonathana. Jak przystało na herosa, Clark przez lata działał w sekrecie ratując ludzi, Lois tymczasem pod pseudonimem Autor X wydawała kolejne książki obnażające przestępców. Niestety pewnego dnia wrogowie dowiadują się kim jest autor X, kobieta, jak i jej syn stają się celem, a jakby tego było mało po trwającej dekadę misji na Jowiszu na Ziemię wraca prom Excalibur. Ponieważ od długiego czasu nie było z nim kontaktu, wydarzenie to budzi wiele emocji. Superman obawia się jednak, co może z tego wyniknąć, pamięta bowiem, że w jego rzeczywistości komandor Henshaw, który pilotuje wahadłowiec, zyskał moce, stając się jednym z jego największych wrogów, Cyborgiem Supermanem. Czy i tym razem będzie stanowił zagrożenie? A to dopiero początek kłopotów…

 

Scenarzysta Dan Jurgens to prawdziwa legenda komiksów o Supermanie. Pisał je przez wiele długich lat, spod jego ręki wyszła m.in. rewolucyjna wówczas fabuła „Śmierć Supermana” i jej znakomity ciąg dalszy, a on sam wymyślił choćby postacie Doomsdaya i Cyborga Supermana. „Lois i Clark” to nie tylko dowód na to, że autor ma się całkiem dobrze, ale też znakomity przykład sentymentalnego komiksu, który z jednej strony mocno osadzony jest w wydarzeniach z przeszłości („Rządy Supermenów”) i teraźniejszości („Flashpoint”, „Convergence”), wprowadzając jednocześnie czytelników w nową/starą erę, a z drugiej stanowi udaną, samodzielną opowieść. Treść wyjaśnia bowiem wszystkie niezbędne zawiłości fabularne, a całość ma intrygujący klimat i fabułę w sam raz nadające się dla fanów postaci, jak i nowych czytelników, którzy chcieliby w tym miejscu zacząć swoją przygodę z Człowiekiem ze Stali i jego rodziną.

 

Co ciekawe, scenariusz Jurgensa jest o wiele dojrzalszy, niż jego prace z lat 90. XX wieku i pozbawiony wpadek, jakich wówczas nie brakowało w jego twórczości. Do tego na stronach albumu panuje nostalgiczny, ale też i w pewien sposób ponury nastrój. Całość natomiast została znakomicie zilustrowana przez Lee Weeksa. Kreska jest realistyczna, szczegółowa, ale też i typowo amerykańska, co pasuje do tej opowieści. Jeśli więc szukacie dobrego komiksu superhero, znajdującego się na skrzyżowaniu starego z nowym, „Lois i Clark” to bardzo dobry, warty poznania album i przy okazji udany wstęp do „Odrodzenia”. Polecam.


A ja dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz