czwartek, 22 czerwca 2017

Mój Kucyk Pony. Przyjaźń to magia. Tom 9 - Jeremy Whitley, Andy Price


SŁODYCZ I MROK


Dziewiąty tom „My Little Pony” to znów jedna, długa opowieść. Tym razem jednak nasze słodkie kucyki stają przed jednym z najtrudniejszych (jeśli nie najtrudniejszym) z wyzwań w swojej karierze. Nadciąga niebezpieczeństwo, czarne chmury kłębią się nad głowami wszystkich, a wróg nie zamierza czekać. Jak jednak na tę serię przystało, nie zabrakło również humoru, uroku i dobrej, bajkowej zabawy!


Za Kryształowym Królestwem rozciąga się arktyczne pustkowie, które od wieków służyło jako więzienie dla najgorszych potworów. Siostry wypędzały tu różnych więźniów, z którymi nie było wiadomo co zrobić, ale miejsce to skrywa bestie tak stare, że nawet one o nich nie wiedziały. Kiedy Królestwo upadło, zaginęły wszystkie zapisy, ale potwory nie zniknęły i teraz nadszedł czas, żeby powróciły…

Tajemnicza, zakapturzona postać wędruje, odnajdując najróżniejsze szemrane i niegodziwe osoby i namawia je na przyłączenie się do niej. Da im siłę, pomoże im pokonać kucyki, których nienawidzą, a oni pomogą jemu. Kiedy na jarmarku dochodzi do ataku sił zła, dobre kucyki stają w obliczu potężnych zastępów wroga, który chce zaatakować Królestwo. Czy mu się to uda? Kto kryje się pod kapturem? I co czeka na naszych bohaterów w trakcie Oblężenia Kryształowego Królestwa?

 

Chociaż tom ten jest zdecydowanie bardziej mroczny, niż większość opowieści publikowanych w ramach „My Little Pony: Przyjaźń to magia”, zachowuje jednocześnie wszystkie niezbędne (i uwielbiane przez czytelników) elementy serii. Słodycz, urok, humor i satyra łączy się tu z tradycyjną opowieścią o sile przyjaźni, która potrafi pokonać nawet największe przeciwności losu. Tym razem jednak pozytywnym bohaterom jest o wiele trudniej zatriumfować. Zło połączyło siły, mrok wkrada się nie tylko do krainy, ale i w serca bohaterów, a światełka w tunelu nie widać. To, że wszystko musi skończyć się happy endem, wiadomo już od samego początku. Nadal jednak czytelnika ciekawi, jak do tego szczęśliwego finału dojdzie i co zmieni się w życiu kucyków.

 

Rysunki Andy’ego Price’a jak zwykle znakomicie pasują do opowieści, a przy okazji są także urocze, klimatyczne i słodkie. Podobnie zresztą jak kolory. Autor dobrze sprawdza się także w bardziej mrocznych ilustracjach, a eksperymenty graficzne z ukazaniem potworów wypadają naprawdę mile dla oka. Całość sprawia więc bardzo pozytywne wrażenie i zdecydowanie warta jest poznania. Oczywiście nie jest to komiks dla wszystkich, ale czytelnicy, którzy lubią słodkie, dziecięce opowieści potrafiące poprawić humor i obudzić w człowieku jakąś sentymentalną nutę, na pewno będą bawić się znakomicie.


A ja dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz