czwartek, 22 marca 2018

Wilcze dzieci #2 - Mamaru Hosoda, Yu, Yoshiyuki Sadamoto

WILCZE DZIECI, LUDZKA MAMA


Drugi i zarazem przedostatni tom "Wilczych dzieci" to manga równie znakomita, co jej pierwsza część. Czego jednak innego można by oczekiwać po komiksie, który stanowi adaptację filmu kinowego i sama w sobie jest jedną, zamkniętą historią? Co nie zmienia faktu, że mamy tu do czynienia z dziełem naprawdę znakomitym: ciekawym i pełnym emocji, z łagodną nutą fantastyki w tle.


Życie Hany nie jest łatwe. Związała się z wilkołakiem, urodziła dwójkę jego dzieci, ale po stracie ukochanego musiała wychowywać je same. Ponieważ jednak potomstwo potrafiło zmieniać się w wilki, zmuszona była kryć oboje przed światem, a świat, jak to świat, próbował ingerować. Wilcza rodzina uciekła więc na wieś, do miejsca, gdzie mieszkał kiedyś mąż Hany. To tu znaleźli dom i teraz zaczynają nowe życie. Jak się jednak można spodziewać, nie jest łatwo, oszczędności szybko się kurczą, Hana nie może znaleźć pracy, a na polu sobie nie radzi. Z pomocą przychodzą jej sąsiedzi, zawiązują się pierwsze przyjaźnie, wszyscy zaczynają się wspierać. Piękny finał? Ame i Yuki zaczynają dorastać, chcą iść do szkoły, ale czy będą potrafili powstrzymać się przed zmianą w wilki? Co czeka na nie w świecie, którego dotąd nie znały? I co jeszcze przyniesie im życie?


Pisałem o tym już kilka razy, ale wspomnę raz jeszcze. Jeśli chodzi o komiksowe adaptacje filmów, bywam bardzo ostrożny, bo najczęściej są one niczym więcej, jak odcinaniem kuponików. Co za tym idzie są też tworami niskiej jakości. Inaczej rzecz ma się w przypadku mang, które rzadko kiedy schodzą poniżej pewnego poziomu. A bynajmniej nie jest to poziom niski. I tak samo jest w przypadku "Wilczych dzieci".


Bo to manga naprawdę znakomita. Pełna humoru i wzruszeń, ciepło-gorzka opowieść o samotnym rodzicielstwie i dwójce nietypowych dzieci. Sama historia jest w zasadzie prosta, ale w tej prostocie tkwi siła. I emocje. "Wilcze dzieci" są urocze, są lekkie w odbiorze i bardzo przyjemne. Wszystko tu jest takie łagodne i stonowane, w co aż trudno uwierzyć, kiedy główna bohaterka zmaga się z brutalną niemalże naturą: tak swoich dzieci, jak i świata. Cywilizacja jest tu nie mniej dzika od pierwotnych instynktów. A przesłanie, choć doskonale od dawna znane, zawsze pozostaje aktualne.


Wszystko zilustrowane w świetnym, delikatnym stylu, wypada naprawdę znakomicie. Lepiej, niż się spodziewałem. Ta opowieść bardziej nawet pasuje do formy komiksowej, niż filmowej, bo zyskuje dzięki niej większą intymność. Polecam bardzo gorąco.


A wydawnictwu Waneko dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza