czwartek, 19 kwietnia 2018

All-New X-Men #6: Przygoda w świecie Ultimate - Brian Michael Bendis, Mahmud Asrar

ALL-NEW ULTIMATE X-MEN


Bendis to jeden z autorów, którzy po 2000 roku zrewolucjonizowali komiksy Marvela. Tworzony przez niego "Ultimate Spider-Man" nie tylko przetarł szlaki tej linii wydawniczej, ale przy okazji stał się jej największym sukcesem, który został m.in. podstawą dla pierwszych kinowych filmów z Pajęczakiem i po dziś dzień obecny jest na rynku. Jakby tego było mało, scenarzysta należał do ekipy, która przygotowała event "Avengers kontra X-Men", kończący pewną epokę wydawnictwa i zapoczątkowujący linię Marvel Now! To w jej ramach Bendis przejął pisanie przygód X-Menów, a w tym tomie łączy ich przygody z przygodami bohaterów rzeczywistości Ultimate, tworząc jedną z najlepszych historii "All-New X-Men".


X-Meni niemal od zawsze traktowali czas i przestrzeń, jako swój plac zabaw, co stało się przyczyną wielu kłopotów, a wśród ich członków pojawili się mutanci pochodzący z najróżniejszych linii czasowych, a nawet światów. Teraz po raz kolejny wpadają w tarapaty z tego powodu, kiedy młoda Jean Grey i jej towarzysze trafiają do uniwersum Ultimate, gdzie będą musieli zmierzyć się z nowymi zagrożeniami i spotkają m.in. Ultimate Spider-Mana – Milesa Moralesa. Problem w tym, czy skoro nie potrafią wrócić do własnych czasów, będą w stanie wrócić do swojej rzeczywistości? Poza tym, czy ich obecność tu nie zachwieje równowagą światów, jak to już nieraz bywało?


Śmiało można powiedzieć, że Bendis czuje się w tej opowieści, jak ryba w wodzie. Oczywiście każdy z tomów "All-New X-Men" był znakomity, nawet te bardziej przestojowe czytało się świetnie, jednak w tym konkretnym, chyba najbardziej od samego początku cyklu, czuć, że scenarzysta robi to, co chce - to o czym marzył. Zupełnie jakbym czytał komiks jednego fana opowieści obrazkowych stworzony dla innych, takich samych osób. Bo może rzeczywiście tak jest: taki zawód wybiera się przecież przede wszystkim z pasji.


I tę pasję czuć w "All-New X-Men". Poza tym to po prostu znakomite komiksy, świetnie napisane, oferujące konkretną akcję, porcję niewymuszonego humoru i całkiem solidną dawkę epickich scen. Po czymś takim apetyt na przerwanego u nas przed laty "Ultimate Spider-Mana" tylko narasta, szczególnie, że przygody Pajączka są o niebo lepsze nawet od Mutantów. Ale spokojnie, w maju Egmont wyda pierwszy zbiorczy tom tej serii, jest więc na co czekać.


Ale nie uprzedzajmy faktów. Wracając do "Przygody w świcie Ultimate" to jest to po prostu znakomity komiks rozrywkowy, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Czyta się go szybko i przyjemnie, ogląda także doskonale, bo szata graficzna jest udana i miła dla oka. Całość pozostawia po sobie bardzo pozytywne wrażenie i uczucie niedosytu, co tylko należy zaliczyć serii in plus. Dobrze, że jednocześnie na rynku ukazują się kolejne tomy siostrzanego cyklu "Uncanny X-Men", także pisanego przez Bendisa i nierozerwalnie spleciono z "All-New", bo to równie znakomity tytuł, co ten. Ja ze swej strony niezmiennie polecam gorąco, bo naprawdę warto.


A wydawnictwu Egmont dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza