czwartek, 7 listopada 2019

Cold Storage. Przechowalnia śmierci - David Koepp

ODTWÓRSTWO NA POZIOMIE



Któż z nas nie zna twórczości Davida Koeppa? Oczywiście możecie nie kojarzyć go z nazwiska, ale wystarczy wspomnieć takie napisane przez niego filmy, jak pierwsze dwie części „Jurassic Parku”, „Ze śmiercią jej do twarzy”, „Mission: Impossible”, „Spider-Mana”, „Indianę Jonesa i królestwo kryształowej czaszki”, „Facetów w czerni 3” czy „Wojnę światów” (Spielberga), by miłośnicy kina rozrywkowego uśmiechnęli się z entuzjazmem. Teraz Koepp fanów swej twórczości atakuje pierwszą napisaną przez siebie powieścią. Jak wypada to dzieło? Naprawdę dobrze, choć to przede wszystkim powtórka z rozrywki.


To miała być rutynowa sprawa. Przerażająca, ale rutynowa. Roberto Diaz, agent Pentagonu, wysłany zostaje do zbadania przypadku, który wygląda na atak biochemiczny. Z naciskiem na słowo „wygląda”. Wkrótce bowiem okazuje się, że za wszystko odpowiedzialny jest tajemniczy, mutujący organizm. Diaz, wiedząc, że zagraża on światu, ukrywa próbki w podziemnej chłodni. Byt ma już się stamtąd nie wydostać, ludzkość ma być bezpieczna… Mijają lata, dekady, wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku dopóki organizm nie wydostaje się na wolność. Dla nieświadomego niczego świata zaczyna się walka o przetrwanie…


Patrząc na „Cold Storage” trudno nie odnieść wrażenia, że Koepp utknął mentalnie w filmach, które współtworzył. Tak, jak to było ze zbiorem opowiadań aktora Toma Hanksa, w którym aktor powielał schematy i tematy obrazów, w jakich zagrał, Koepp zdaje się nie wychodzić z butów licznych adaptacji, a w szczególności prozy Michaela Crichtona, ojca „Parku jurajskiego”. Co wcale nie znaczy, że wyszła mu kiepska powieść. Wręcz przeciwnie, „Przechowalnia śmierci” jest całkiem niezłą lekturą rozrywkową, którą zadziwiająco przyjemnie się czyta.


Koepp nie wyzbywa się tu scenopisarskich nawyków, więc na stronach królują proste opisy i dialogi, ale jednocześnie nie można mu zarzucić, że nie potrafi pisać. W jego stylu widać inspiracje zarówno Crichtonem, jak i prozą Stephena Kinga. To drugie odczułem szczególnie w bardziej potocznych, ocierających się o wulgarność i podlanych nutą czarnego humoru momentach i chociaż do twórczości Króla pisarstwa Koeppa porównywać nawet nie zamierzam, naprawdę przyzwoicie bawiłem się w trakcie lektury. „Cold Storage” to bowiem thriller SF, który czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Ma swój klimat, ma też iście filmowo rozpisaną akcję i postacie, które nie zostały skrojone w zbyt złożony sposób, ale też i nie rażą.


Poza tym całość można uznać za hołd dla wszystkich tych scenariuszy, które Koepp tworzył i opowieści które przy tworzeniu wchłonął. To tylko odtwórstwo, z tym się zgodzę, ale na tle podobnych dzieł i licznych powieści pisanych czy to przez aktorów, czy scenarzystów / reżyserów, „Przechowalnia śmieci” wypada naprawdę dobrze i warto ją polecić nie tylko miłośnikom Davida Koeppa, ale i po prostu każdemu kto ma ochotę na thriller science fiction.


Dziękuję wydawnictwu Harper Collins za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz