poniedziałek, 25 listopada 2019

Czarodziejki.net #6 - Kentarou Satou

CZARODZIEJKI Z DEPRESJĄ


„Czarodziejki.net” to obecnie bezwzględnie jedna z moich ulubionych mangowych serii wydawanych na polskim rynku. Niby prosta, niby oparta na znanym pomyśle, a jakże doskonale wykonana i przełamana przy tym solidną dawką mroku i brutalności. Kto lubi mocne, nastrojowe i przepełnione akcją i klimatem opowieści dla dorosłych, nawet jeśli nie trawi historii o czarodziejkach, będzie zachwycony.


Po ostatnich wydarzeniach, administratorzy spotykają się, żeby omówić swoje dalsze działania. Roku, Ni, Hachi, Juuhachi, Juuschichi, Shi, Juugo, Juushi, Kyuu, Juu, Juuichi, Go, San, Juusan, Juuni, Juuroku, Ichi – wszyscy oni dyskutują na temat tego, że czarodziejki zaczęły działać przeciw nim i o włączeniu do własnych działań człowieka. Czy jednak można mu zaufać?

Tymczasem nastoletnie czarodziejki próbują odnaleźć się w tym, co się dzieje. Gdy na jaw wychodzi, że sprawcą ataku na nie był brat Asagiri, kłótnia wisi w powietrzu. Nie ma jednak czasu na sprzeczki. W obecnej sytuacji dziewczyny muszą współpracować ze sobą, ale czy będą w ogóle w stanie cokolwiek poradzić przeciw wrogom?

W międzyczasie policja prowadząca śledztwo w sprawie samobójstwa Keisuke. Ponieważ na jednym z jego zdjęć znajdują nazwisko Kaname wraz z wypisanymi groźbami, chcą go przesłuchać. Chłopaka nie ma co prawda w domu, jednak od jego matki dowiadują się czegoś dziwniejszego: a mianowicie, że jego siostra ostatnio zachowuje się coraz dziwniej, a jakby tego było mało, z ciężkich obrażeń wyzdrowiała w dosłownie w jednej chwili. Dokąd to wszystko doprowadzi?


Ależ ta seria wciąga. Niby to typowa opowieść o czarodziejkach, gdzie biedne, zwyczajne dziewczyny dostają różdżki, dzięki którym mogą spełnić swoje marzenia. A przynajmniej tak się wydaje, bo choć ich artefakty mogą np. uzdrawiać, niemal zawsze służą do złego i tylko skracają życie użytkowniczek. Fakt, że te niewiele mają do stracenia, bo ich codzienność to pasmo nieszczęść i rzeczy, które chciałyby wymazać, niewiele zmienia. A tu jeszcze czai się zagrożenie – ze strony innych użytkowniczek / użytkowników i tych, którzy stoją za tym wszystkim – a jakby tego było mało, świat ma się skończyć niedługo. A przynajmniej tak się wydaje.


Co jest siłą całości, chyba już widać. Przede wszystkim mrok i brud. Całość jest krwawa i brutalna, dla wielu pewnie okaże się też odpychająca, ale to właśnie przemawia do czytelnika. Bohaterek jest żal, ale jednocześnie nikt tu nie jest czysty. Życie wszystkich dopadało i skrzywiło, a jedyna pociecha zmieniła się w kolejny problem. Do tego dochodzi świetnie zbudowane napięcie, znakomicie poprowadzona zagadka i klimat, który widać już nawet na okładce – bodajże najlepszej z dotychczasowych.


Kto lubi mocne komiksy, koniecznie powinien całość poznać. To jednocześnie kawał dobrego horroru, o którym szybko się nie zapomina. Ja już nie mogę doczekać się, co będzie dalej.


Dziękuję wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz