piątek, 3 stycznia 2020

Teoria miłości #3 - Keiya Mizuno, Masaki Satou

NIEGRZECZNA NAUKA POPRZEZ ZABAWĘ


Podryw idealny – iluż facetów o tym marzy, prawda? Niezawodna metoda, która sprawi, że wybranka serca stanie się ich, przepis na szczęście, sukces… Dzieł w tym temacie nie brakowało, nie brakuje i nigdy brakować nie będzie, ale możecie zapytać po co Wam poznawać kolejne? W przypadku „Teorii miłości” odpowiedź jest jedna – bo to dobra opowieść. Momentami nawet bardzo. Zabawna, niegłupia i potrafiąca poprawić humor.
                

Kłopoty z dziewczynami! Któż z nas ich nie ma albo nie miał, prawda? Yarahata mógł się jednak pochwalić całkiem niemałymi troskami na tym polu. Pomógł mu duch mistrza pożycia Aiyi. I pomaga nadal, bo w tej kwestii nie tak łatwo jest osiągnąć sukces.

Teraz jednak okazuje się, że nie tylko on nie radzi sobie w kontaktach z płcią przeciwną. Jego przyjaciel Waseda też nie może powiedzieć, że narzeka na nadmiar kobiet w swoim życiu. A przecież wydaje się, że kto, jak kto, ale on właśnie – w kocu zna się na nich, jak chyba nikt – nie powinien mieć takich kłopotów. I tu na scenę wkracza mistrz Aiya, ale co z tego wyniknie?


Cóż, co prawda „Teoria miłości” to kolejny shounen spod szyldu komedii romantyczno-erotycznej, ale prawda o nim jest taka, że to opowieść tak udana, że ma szansę spodobać się każdemu. Wystarczy, że lubi komiczne miłosne perypetie – na ich tle cała reszta traci na znaczeniu. Każdy z nas w mniejszym bądź większym stopniu lubi komedie, lubi się pośmiać, odprężyć, rozładować negatywne emocje… I to zapewnia nam ta seria.


I to nie tylko tym, którzy chcą się pocieszyć po nieudanym podrywie czy związku. Co ciekawe, choć całość jest prześmiewcza i często przesadzona – a właściwie wyolbrzymione zostały pewne konkretne elementy – porady, które oferuje, wcale nie są głupie i nawet czytelnicy, którzy oczekują od serii tylko kilku majteczkowych scen, seksownych dziewczyn i tym podobnych atrakcji mogą wynieść coś więcej z lektury. Bo „Teoria miłości” to taka niegrzeczna wersja komiksów bawiąc uczy, ucząc bawi. Oczywiście dla czytelników mających na karku co najmniej kilkanaście lat.


Wszystko to natomiast otrzymało świetną szatę graficzną. Rysunki kojarzą się z wieloma różnymi seriami, mi osobiście jednak najbardziej przypominają „Bakumana” – design postaci, a w szczególności kobiet, ich twarze, włosy… Jest tutaj dużo realizmu, nie brak przywiązania do detali, a wszystko to zostało świetnie wykonane na wszystkich polach. Kto lubi dobre, bardziej erotyzujące niż erotyczne komedie, nie będzie zawiedziony. Tak samo jak miłośnicy komedii romantycznych raczej dla dorosłych, gdzie nie brak niewyszukanego humoru i wulgarności, ale też i pewnej głębi.


Manga dostępna tutaj:






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza