sobota, 19 września 2020

Dragon Ball Super #64: Son Goku, Glactic Patrol Officer – Akira Toriyama, Toyotarou

SON GOKŪ, OFICER GALAKTYCZNEGO PATROLU


Sześćdziesiąty czwarty rozdział „Dragon Ball Super” – i docelowo kończący czternasty tomik mangi – to kawał dobrej, dynamicznej rozrywki. Co prawda do przeczytania w dziesięć minut, ale i tak wartej uwagi. Tym bardziej, że nie kończy jeszcze wątku Moro (chociaż ten jest już na finiszu), a co za tym idzie, daje nadzieję na kolejne fabuły w ramach tej kultowej serii.


Po śmierci Merusa, Gokū w końcu uzyskuje perfekcyjną formę Ultrainstynktu. Uzbrojony w srebrne włosy i instynktownie reagujące ciało pokazuje Moro, że ten nie ma z nim najmniejszych szans. Czy jednak Gokū jako członek Galaktycznego Patolu wypełni misję likwidacji wroga, czy też jak zwykle pójdzie pod prąd i zrobi wszystko po swojemu?


Na pewno po swojemu coraz bardziej robi wszystko Toyotarou. Jego kreska nadal jest bardzo podobna do kreski Toriyamy, ale jednocześnie widać w niej zdecydowanie więcej detali, które potęgują dynamikę. Owszem, czasem twarze postaci są do siebie tak podobne, że można się pomylić (w jednym z poprzednich rozdziałów Gohan i Vegeta z profilu wyglądali niemal identycznie, co u Toriego się nie zdarzało), ale nie zmienia to faktu, że ilustracje są znakomite. Największe zmiany w stosunku do pierwowzoru widać tutaj w scenach ukazujących wzburzoną wodę – tego w mandze Toriyamy byśmy nie znaleźli. Czy to dobrze, czy źle, każdy musi ocenić sam, ale moim zdaniem dobrze pasuje do „DB” i w równie dobrym stylu przenosi ten kultowy klasyk w nowe czasy tak, jak nowa animacja przenosiła go w serialu.


A fabuła? Trudno właściwie powiedzieć tu coś konkretnego, skoro Gokū walczy z Moro, jest u jedna humorystyczna scena z Jaco i… to tyle. Finał jest już niemalże rozstrzygający i jeśli Toriyama nie zakręci fabuły, w kolejnym rozdziale „Saga więźnia Galaktycznego Patrolu” dobiegnie końca. Kiedy zaczynałem ją czytać, nie byłem do niej przekonany. Teraz cieszę się, że twórcy nie zaprzestali tylko na adaptacji anime „Dragon Ball Super”, ale poszli o krok dalej i nadal dostarczają nam świetnych, sentymentalnych przeżyć.


Jeśli więc jeszcze nie czytaliście tego rozdziału (a dostępny jest od wczoraj na stronie wydawcy - https://mangaplus.shueisha.co.jp), nadróbcie to. A potem zostaje tylko czekać na ciąg dalszy. Ja już niecierpliwie zacieram na niego ręce.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza