piątek, 18 grudnia 2020

Strażnicy Galaktyki #1: Brak porozumienia - Gerry Duggan, Aaron Kuder, Marcus To

STRAŻNICY Z PROBLEMAMI


Strażnicy Galaktyki (znajdziecie ich w ofercie księgarni TaniaKsiazka) z linii wydawniczej Marvel Now były jedną z ciekawszych serii. Wszystko dzięki temu, że za pisanie scenariuszy odpowiadał znakomity Brian Michael Bendis. Teraz ci bohaterowie powracają z nową serią pod wodzą znanego z przygód Deadpoola Gerry’ego Duggana. W efekcie dostajemy serię mniej imponującą, niż poprzednia, ale jednak całkiem udaną, serwującą nam iście epicką rozrywkę utrzymaną w klimacie kosmicznych starć.


Pierwszy tom przygód Strażników Galaktyki z serii wydawniczej Marvel NOW! 2.0.

Jak wiadomo, nic tak nie działa na kosmiczną chandrę jak dobry przekręt. Tym razem jednak Strażnicy Galaktyki porwali się z motyką na słońce i niechcący wmieszali w wojnę pomiędzy Starszymi Wszechświata – istotami równie potężnymi, co nieprzewidywalnymi! Ich intrygi mogą łatwo doprowadzić do rozpadu drużyny, szczególnie że ostatnio szwankuje w niej komunikacja. Co ukrywa Gamora? Dlaczego Groot przestał rosnąć? Co sprawiło, że Drax Niszczyciel wyrzekł się przemocy? I gdzie zniknęły niesławne Kamienie Nieskończoności, zdolne odmienić rzeczywistość?

Scenariusz tego tomu napisał Gerry Duggan, autor znany z takich serii jak „Deadpool” i „Conan – Miecz barbarzyńcy”. Rysunki stworzyli Aaron Kuder i Marcus To.


Co trzeba oddać Gerry’emu Dugganowi, to to, że naprawdę starał się, by jego run Strażników Galaktyki był jak najbardziej dynamiczny, widowiskowy i udany. O dziwo to, na co najbardziej liczyłem, czyli humor, jest w tym wypadku nieco przytłumiony, ale za to sama akcja, jej tempo i rozmach robią wrażenie. Starsi Wszechświat? Kamienie Nieskończoności? Tajemnice dotyczące naszych bohaterów? Wszystko to popycha akcję do przodu, zapewnia przyjemną lekturę i sprawia, że album pochłania się lekko, szybko i przyjemnie.


Oczywiście nie ma tu głębi, nie ma wielkich zaskoczeń, nie ma też takich opowieści, jak pamiętna historia Bendisa o planecie, z której pochodził Venom, gdzie można było odkryć prawdę o rasie symbiontów – prawdę, która sporo namieszała w historii Marvela. A przynajmniej tej Spider-manowej. Jest za to na co popatrzeć, w co się wczytać i czasem z czego pośmiać. Autor postarał się, by całość była jak najbardziej łatwo przyswajalna, nie wymagająca szczególnej wiedzy o losach postaci czy uniwersum, a także satysfakcjonująca dla stałych odbiorców.


A szata graficzna? Kreska jest lekka i prosta, mocno cartoonowa i kolorowa, ale pasuje do treści. Czasem album wypada lepiej pod tym względem, czasem gorzej, ale jako całość jest udany i nie znajdziecie tu momentów, które by zawiodły. Ot po prostu dobry komiks środka dla nastoletnich czytelników, którzy chcą poczytać komiksowy odpowiednik kinowego blockbustera.


Sprawdźcie też inne komiksy i nowości w księgarni TaniaKsiazka.pl.


Recenzja po raz pierwszy pojawiła się na portalu Planeta Marvel.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz