Magi #34 - Shinobu Ohtaka

SINDBAD ZMIENIA ŚWIAT

 

Kolejny tomik „Magi” i kolejna porcja dobrej rozrywki. Tak najkrócej można podsumować to, co dostają czytelnicy sięgający regularnie po tę serię. Porcję rozrywki pełną walk, niezwykłości i dynamizmu, które nie pozwalają się nudzić ani przez chwilę.

 

Sindbad zmienia świat! Po przejęciu władzy nad Świętym Pałacem zaczął nadpisywać ruki ludzi, ale czego jeszcze dokona? Tymczasem Alibaba postanawia nie składać broni, a na horyzoncie pojawią się Judar i Hakuryu! Będzie się działo!

 

Do sięgnięcia po „Magi” skłonił mnie właściwie jeden tylko fakt – a dokładniej to, że seria ta jest shounenem. Za mało, powiecie. Nie dla czytelnika, który w szczególności pokochał ten gatunek japońskich komiksów, ale dodajcie do tego jeszcze to, że wiele rzeczy z tego cyklu skojarzyło mi się z „Dragon Ballem”, którego uważam za najważniejszą mangę w moim, a także wieloma innymi, podobnymi tytułami, a wszystko zaczyna stawać się jasne. Ale nawet bez tego trzeba oddać, że „Magi” jest po prostu świetną serią rozrywkową.

 

Co konkretnie czeka tu na czytelników? Przede wszystkim walki, potężni bohaterowie, piękne, seksowne kobiety, niewybredny humor czy nuta erotyki, ale to dość duże uogólnienie. Mamy tu w końcu klimat, dobrze poprowadzoną akcję, ciekawą treść, które dobrze odwzorowują sprawdzony schemat i dostarczają świetną zabawę każdemu, kto lubi po prostu dobrze opowiedziane i znakomicie zilustrowane komiksy dla starszej młodzieży.

 


Bo także rysunki w „Magi” są naprawdę świetne. Lekkość i cartoonowa stylistyka to jedno, do tego dochodzi dużo realizmu, sporo mroku, świetna mimika, jeszcze lepsza dynamika, wyrazistość, nastrój… Ogląda się to znakomicie, bo kreska łączy w sobie arabskie klimaty, pełne różnorodnych zdobień i bogactw ubioru, z prostotą typową dla shounenów i baśniowo-fantastyczną epickością.

 

Efekt finalny jest bardzo, bardzo dobry, momentami wręcz rewelacyjny. I chociaż cykl zbliża się już do finału, seria ani na chwilę nie traci na jakości i wciąż tylko zaostrza apetyt na więcej. Dlatego miłośnikom shounenów polecam gorąco.

 

A wydawnictwu Waneko dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji.





Komentarze