Usagi Yojimbo Saga, tom 7 - Stan Sakai

PRZESZŁOŚĆ NIE ŚPI

 

Wydawanie zbiorczych tomów serii „Usagi Yojimbo” (serii szukajcie w księgarni TaniaKsiazka) zbliża się powoli do końca. W opublikowanych dotychczas dziewięciu częściach zebrane zostały niemal wszystkie wydane dotąd albumy serii, kolejne są już zapowiedziane, także ten, zbierający dodatkowe historie. Zanim jednak ten „finał” (w cudzysłowie, bo oczywiście cykl ten nadal się ukazuje)się pojawi, cieszmy się kolejnymi przygodami dzielnego samuraja. Bo nawet jeśli seria ta nie jest do końca spełniona, wciąż ma do zaoferowania całkiem sporo dobrej, konsekwentnie prowadzonej zabawy.

 

Usagi, gdziekolwiek ostatnio wędruje, natyka się na ślady działania gangu Czerwonego Skorpiona. W końcu więc nadchodzi czas konfrontacji. Prawdziwy problem pojawi się jednak wtedy, gdy sam zostanie posadzony o bycie jego członkiem! Od tej chwili będzie musiał walczyć o oczyszczenie swojego imienia. A to przecież nie koniec. Opętana Kitsune znów ma kłopoty i tylko nasz uszaty samuraj może jej pomóc! Co ważniejsze, stanie przed najcięższym wyzwaniem w swojej karierze, kiedy wpadnie na trop zabójcy swojego pana!

 

Wielokrotnie pisałem, że „Usagi Yojimbo” to dobra seria, ale nie mogąca równać się z podobnymi jej tematem mangami. Dlaczego zatem jest darzona takim kultem? Dlaczego zdobyła tyle nagród i tak wielkie uznanie? Podstawowym powodem jest to, że mamy tu do czynienia nie z mangą, a serią amerykańską, a zatem rzeczą z perspektywy typowego czytelnika z USA nowatorską. Kiedy cykl ten powstawał, w Stanach japońskie komiksy nie były ani szczególnie rozpowszechnione, ani nie stawały się wielkimi hitami. Boom na mangę i anime, który ogarnąć miał świat, był dopiero przed wszystkimi. Sakai, ze swoją mało opatrzoną na Zachodzie estetyką stał się powiewem świeżości. Teraz, z perspektywy czasu, a także z prostej przyczyny, że jestem fanem m&a, nie odbieram serii tak, jak odbierali ją przed laty Amerykanie. Ale nadal ją cenię.

 


To, co u Sakaiego jest szczególnie godne podziwu, to imponująca konsekwencja. Tworząc swój komiks od postaw, pisząc go, rysując, nawet wpisując teksty i opracowując często kolorowe okładki, od dekad niespiesznie snuje swoją opowieść, robiąc to w naprawdę dobrym stylu. Akcja nie pędzi tu na złamanie karku, ważne wątki potrafią być rozwijane po kilku tomach przerwy, a postacie powracać po jeszcze dłuższym czasie. A jednak od początku do końca rzecz zachowuje swój charakter i klimat, a co ważniejsze poziom. Przygody Usagiego pełne są… hmm… przygód właśnie, ale nie brakuje w nich fantastyki, romansu czy nawet horroru. To, co jednak najlepsze, to odnoszenie się do azjatyckich legend i ciekawostek historycznych, które potrafią zdominować czy nawet przyćmić cała resztę. Poza tym czyta się to z przyjemnością, może nie zachwytem, jakie można by oczekiwać, ale na pewno z satysfakcją i zadowoleniem, że zanurzyło się w ten sympatycznie spokojny, mimo trupów, wielkich wydarzeń i równie wielkich niebezpieczeństw świat.

 

Świat prosto, ale bardzo przyjemnie dla oka zilustrowany i wypełniony zapadającymi w pamięć postaciami. Wiele opowieści czytać można bez znajomości reszty, całość jednak największe wrażenie robi jako wielka saga, która jest z nami od lat i tylu tomów. Warto ją więc poznać i przekonać się, co Sakai ma nam do powiedzenia.

 

Sprawdźcie też inne komiksy i nowości w księgarni TaniaKsiazka.pl.




Komentarze