Armada #13: Poślizg kontrolowany – Jean David Morvan, Philippe Buchet

NAVIS WCISKA GAZ DO DECHY

 

Trzynasty tom „Armady”, chociaż na początku wcale się na to nie zanosi, to album, który przynosi sporo ważnych momentów i wprowadza istotne wątki, jednocześnie domykając parę kwestii. Nie jest to co prawda najlepsza część serii, nadal jednak to kawał dobrego, sympatycznego komiksu europejskiego, gdzie są fajne pomysły, a przede wszystkim króluje szybka akcja, która ani na moment nie pozwala się nudzić.

 

Snivel, którego w serii dawno nie widzieliśmy, pojawia się, by złożyć nowe zeznania w sprawie katastrofy, do jakiej doszło nieopodal admiralskiego statku Armady. Wszystko relacjonują media i wtedy dochodzi do katastrofy: czy to wypadek, czy zamach, nie wiadomo – Snivel zostaje jednak zmasakrowany przez drzwi bezpieczeństwa!

Tymczasem Navis bierze udział w nielegalnych wyścigach. Równie ważne, co wygrana – ale w jakim celu, to się dopiero okaże – jest to, że to jedyna metoda pozwalająca jej na kontakt z Bobo, a odkąd dowiedziała się, że jest on w posiadaniu informacji, kto opłaca jej pobyt na Armadzie, musi poznać prawdę. Czy jednak jest na nią gotowa? Jak zareaguje, gdy dowie się, że za wszystkim stoi jeden z jej największych wrogów, mający na jej punkcie obsesję? I co jeszcze odkryje?

 

Tym tomem twórcy wracają do eksploracji jednego w zasadzie tematu w ramach swojej opowieści. Tym razem jest to wątek wyścigu, obecny przez cały album, ale stanowiący tło dla ważniejszych spraw, o których nieco już napisałem, ale więcej zdradzać nie będę, bo to one są sednem opowieści. Wracając jednak do samego wyścigu to może nie jest to rzecz oryginalna, a w serii ścigano się już na różnego typu machinach, uciekając przed różnymi przeciwnikami chociażby, jednak jak dotąd nie było wyścigu dla samego wyścigu i doceniam, że Morvan znalazł coś nowego, co może nam ukazać. I fajnie mu się wkomponowało to w treść.

 


Całość z jednej strony jest dynamiczna i skupiona na rozrywkowym aspekcie – a ta rozrywka to zarówno dla mieszkańców Armady, jak i czytelników, którzy mogą razem z nimi kibicować bohaterom w ich rajdach – a z drugiej idzie w relacje, w emocje i w ważne wątki. Sporo tu gadania, sporo też różnych elementów, bo akcja toczy się na kilku polach, gdzie swoją rolę do odegrania mają, poza Naivs, i kolekcjoner, i adwokat, i inni, do tego dochodzą medialne relacje, a i na tym nie koniec. Twórcy znów puszczają oko do fanów japońskiej popkultury, co widać w realizacji programu o wyścigach (ale i w pewnym epatowaniu łagodną erotyką i seksownymi pozami, niekoniecznymi, a mimo to podanymi w sporej ilości, chociaż jednocześnie w sposób nieprzesadzony).

 

Świetne rysunki – Buchet doskonale czuje się w dynamice, kreowaniu maszyn wszelkiej maści i seksownych pozach i to widać – dobrze dopełniają całości. A że znów rzecz nie kończy się definitywnie i zostaje wiele elementów do dopowiedzenia, jak zwykle czuje się niedosyt.

Komentarze