Co było potem? Książka o Mimbli, Muminku i Małej Mi - Tove Jansson

OD WYJŚCIA PO MLEKO, DO SZALONEJ PRZYGODY

 

Seria o Muminkach to zamknięta w dziewięciu tomach, zakończona opowieść, którą zna chyba każdy. Może nie zawsze z książek, bo przecież zawsze popularne były seriale, film, komiksy… Ale poza tym wszystkim istnieją także książeczki dodatkowe, a pierwszą z nich jest wznowiona właśnie „Co było potem? Książka o Mimbli, Muminku i Małej Mi” – rzecz bardzo urocza, ujmująca i naprawdę godna polecenia młodemu (i starszemu także) odbiorcy.

 

Dla kogoś takiego, jak Muminek, szalona przygoda może zacząć się… od zwykłych zakupów! Gdy wraca do domu z nabytym mlekiem, spotyka poszukującą swojej zaginionej siostry Mimblę. Postanawia jej pomóc i tak oboje pogrążają się w misji odnalezienia Małej Mi. Ale nie mają nawet najmniejszego pojęcia, jakie wydarzenia czekają na nich w trakcie tego prostego zdawałoby się zadania!

 

„Muminki” zaczęły ukazywać się w roku 1945. Książeczki dodatkowe zaczęły pojawiać się od 1952, od „Co było potem?” właśnie i do roku 1993 ukazało się ich pięć. Cztery z nich wydano po polsku, ostatnia, „Visor från Mumindalen”, stanowiąca swoisty muminkowy śpiewnik, jak dotąd nie ukazała się nad Wisłą. „Co było potem?” po raz pierwszy mogliśmy czytać w naszym kraju w 2011 roku, a teraz powraca we wznowieniu i dobrze, że to się pojawiło, bo książeczka jest autentycznie świetna. Jak każda z książek Jansson, jeśli jakimś cudem jeszcze tego nie wiecie.

 


Co wyróżnia ją od regularnych książek z małymi, białymi trollami? Przede wszystkim tym, że to nie proza, a wierszowana opowiastka do przeczytania w pięć minut. Poza tym to bardziej picture book, niż cokolwiek innego – a zatem na stronach mamy niewiele tekstu za to dużo kolorowych ilustracji. Na tym jednak wcale nie koniec, bo zarówno okładka, jak i strony, mają wycięte elementy. Czemu służą te dziury? Swoistemu zanimowaniu całości – najpierw przez otwór widzimy fragment danej ilustracji, a dopiero potem całość. Dzięki temu czytelnik odczuwa w pewnym stopniu ruch płynący ze stron opowieści. A na deser mamy jeszcze pewną interaktywność, jak zachętę by czytelnicy sami narysowali coś w opowieści.

 


Co więcej? Przede wszystkim dużo uroku, przyjemne przygody, szaleństwo i świetne wydanie. Może rytmika wierszy czasem nieco szwankuje – nie wiem czy tak jest w oryginale, czy to kwestia przekładu – ale to drobiazg. Bo książka jest naprawdę świetna, zachwyca dzieci, a w dorosłych wychowanych na „Muminkach” (takich, jak ja) wzbudza wiele sentymentu. Nic tylko czytać! To w końcu klasyka i klasa sama w sobie. a jako ciekawostkę warto dodać, ze to pierwsza muminkowa publikacja, która doczekała się adaptacji jako aplikacja na iPada.

 

Dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia za udostępnienie egzemplarza do recenzji.





Komentarze