PP - Pidżama Porno

POGRZEBALI PIDŻAMĘ

 

Na okładce… siusiak. Dwie literki „PP”. I to wszystko mówi, bo ta płyta, cytując jeden z kawałków Kazika, warta jest siusiaka właśnie. A „PP”? To chyba znaczy tylko Pogrzebali Pidżamę, bo koszmarny jest to krążek. Nie tak beznadziejny muzycznie, jak jego jarmarczno-festyniarski poprzednik (lepiej grają chłopaki, ale niestety nieciekawie, wtórnie, czasem jakby słyszał kiepskiego Green Daya, czasem jakby rżnęli ile się da z Republiki, a czasem… długo by wymieniać), ale koszmarnie prostacki i populistyczny w warstwie tekstowej. W skrócie: stara Pidżama umarła już dawno, a ten wskrzeszony trup nawet nie próbuje udawać, że żyje i coś może.

 

Próbowałem przesłuchać ten krążek, nie wyszło. Włączałem jakiś kawałek, leciał sobie może z minutę i musiałem zmienić, bo nie dało się przez to brnąć. Pidżamę i ogólnie Grabaża uwielbiam od paru dekad, ale w ostatnich latach straciłem cały szacunek. To, co kiedyś składało się na PP i Strachy na lachy, drugi grabażowy skład, umarło. Wygląda to tak, jakby Grabaż po latach tego, jak nie odniósł takiego sukcesu, jaki mu się marzył (raz się udało, zachciało mu się Paszportu Polityki i zgarnął go, ale za krążek z coverami), doszedł do wniosku, że musi zacząć robić wszystko pod publiczkę, bo to się w końcu sprzeda, jak należy.

 

I może się sprzedaje, nie wiem, jest mi to tak obojętne, ale artystycznie to porażka. Najpierw, na poprzednik krążku, zrobił muzykę, jak z wiejskiego jarmarku / wesela, jakby gość, który kiedyś śpiewał, że nigdy nie pokocha dziewczyny, która słucha disco polo, sam zmierzał do zostania drugim Zenkiem. Teraz co prawda na tym polu odbił się od dna, ale okazało się, że już wtedy słabe teksty, stały się obecnie jeszcze gorsze. W czasach świetności Grabaż śpiewał o czymś, było tam w co się w gryźć, co analizować i odkrywać. Nawet jak śpiewał negatywy tylko o komunie, robił to tak, że można było znaleźć tam coś więcej. Bo w tym wszystkim kryła się prawda, kryło coś więcej, nie były to teksty jednostronne, krytykowały różne sprawy, mówiły o rzeczach ważkich i ważnych, teraz została populistyczna nuda, ciągłe zrzędzenia na PiS, jakby któraś strona sceny politycznej była lepsza – i zostało… No właśnie, nie da się tego nazwać prostotą, bo te teksty nie są już proste, a prostackie, z refrenami, jakich nie powstydziłby się Bayer Full czy inne, wyrugowane intelektualnie tandety, których nie da się nazwać ani muzyką, ani poezją.


I taka jest właśnie ta płyta – prostacka. Wtórna, nudna. Czy Grabaż śpiewa naiwnie o pokoleniu, którego nawet nie rozumie, o czasach, w których widzi tylko jedną stronę, a i to przez przymrużone oko, czy o miłości, robi to tak źle, jak nigdy dotąd. Próbuje rzucić kilka słów o wojnie za wschodnią granicą, ale i to robi łopatologicznie i tandetnie, choć kiedyś potrafił wyrzucić z siebie przejmujące „Chłopcy idą na wojnę”. Reszta to populistyczne celowanie w gusta już nie ludzi myślących i inteligentnych, chcących coś analizować i dostać jakiś przejmujący kawałek, a po prostu antypisowskich odbiorców. I to, że wychodzi do mas, że chce połechtać ego odbiorcy popowego, sprawia, że wszystko staje się nijakie, takie samo i pozbawione serca i duszy – ot jak każdy produkt masowy, fastfood czy chińskie podróbki. Co najbardziej czuć w tych tekstach, które tak bardzo obniżyły loty i jakość, że aż zgrzyta się zębami, słuchając jego wypocin. Czy zaserwował nam taki intelektualny spadek dlatego, że uważa, że tłum albo ta konkretna grupa docelowa nie jest dość inteligentna, by zrozumieć coś nieco mniej sztampowego i kiczowatego, czy może zestarzał się już tak bardzo, że sam nie jest w stanie nic takiego z siebie wykrzesać, nie wiem, ale jego pisanina to wielkie rozczarowanie. Jeszcze większe niż w ostatnich latach, które dobre nijak nie były.

 

Więc… No krążek tylko dla tych, którzy lubią sobie ponarzekać na PiS i nie widzą świata poza tym i nie przeszkadza im tekstowe prostactwo i rymy, jakby układał je gimnazjalista. Ja wolę jednak poszukać czegoś ambitniejszego, gdzie – jak choćby w ostatnich latach u Kazika – nawet jeśli narzeka się na obecną władzę, można zrobić to tak, żeby nie obrażać inteligencji słuchaczy. 

Komentarze