Chobits #1 - CLAMP


LEGENDARNY KOMPUTER?

 

Mijają dwie dekady od chwili, w której zakończyło się w naszym kraju wydawanie serii „Chobits”. Dobra okazja, by przypomnieć sobie o całości, tym bardziej, że JPF ma zaserwować nam nowe, zbiorcze wydanie całości. Tym bardziej, że ja to w nastoletniości uwielbiałem i w sumie uwielbiam nadal. tyle lat, tyle innych mang i komiksów, filmów i gier, książek, a jednak ta prosta historia o człekokształtnej robotce i zakochanym w niej chłopaku nadal mnie rusza i nadal doskonale się czyta. Więc przypominam, więc odświeżam i zachęcam, bo bawię się znakomicie i zdecydowanie lepiej, niż przy oglądaniu anime, które dorzuciło parę rzeczy, jak drobiazgi z życia bohatera na wsi, ale za to pominęła całą masę rewelacyjnych wątków, którymi manga stała.

 

Ale zaczyna się to lekko, prosto, niepozornie no i erotycznie. Głównym bohaterem jest młody Hideki Motosuwa, chłopak ze wsi, który na studia się nie dostał, więc podłapał pracę i uczęszcza do szkoły przygotowawczej. No i wiadomo, marzy mu się posiadanie komputera – tym bardziej, że w tym świecie komputerami są swoiste androidy o ludzkim wyglądzie – ale z jego funduszami nie ma na to szans. Więc wyobraża sobie, jakby to było znaleźć taki komputer na śmietniku i… i znajduje taki komputer na śmietniku. Zabiera go, a właściwie ją, bo ten sprzęt ma ciało dziewczyny, ze sobą, uruchamia i przekonuje się, że komputer został sformatowany, nie umie powiedzieć nic poza słowem „Chii”, które stanie się dla niej imieniem, i… No właśnie, Hideki nie ma jeszcze pojęcia, jak bardzo nietypowy egzemplarz mu się trafił, jakie tajemnice skrywa i do czego go to wszystko doprowadzi. Wie jednak jedno – Chii zaczyna coraz bardziej mu się podobać…

 

Pierwszy tom, jak pisałem, leci lekko, prosto, szybko. Komedia romantyczno-erotyczna dziejąca się w świecie przyszłości, na razie właśnie na humorze, wpadkach i erotycznych drobiazgach skupiona. Ale powoli w tle pojawia się tu coś mroczniejszego, większa tajemnica, jakieś intrygujące elementy. Powoli zaczyna okazywać się, że to wcale nie taka prosta ani oczywista opowieść. Pytań przybywa, przybywa postaci zamieszanych w całą akcję, Hideki zaczyna zastanawiać się nad bardziej ważkimi sprawami.


Ale na razie te elementy dopiero wkraczają, dość szybko, ale jeszcze mocno przełamywane często bardzo ekspresyjnym humorem. Fajnie za to widać już nawet na tym etapie, jak fajnie od samego początku przemyślane i zaplanowane miały to panie z CLAMP. Widać to szczególnie na dalszym planie, jak choćby w scenie, gdzie kolega głównego bohatera patrzy gdzieś w tle na nauczycielkę. To wszystko ma sens, cel i fajnie jest potem rozwijane, tworząc ciekawy obraz relacji między bohaterami. Dorzućcie do tego bardzo fajne, choć mało clampowe, bo nie tak ciężkie, przesycone detalami, mrokiem i symbolami, a lekkie, niemal pozbawione czerni, ale wypełnione po brzegi urokiem i ekspresją ilustracje i dostaniecie coś, co absolutnie warto poznać. Dużo mamy mang typu poczciwy zboczeniec poznaje mega uroczą dziewczynę i się w niej zakochuje, po czym walczy o nią, ale ta mimo upływu lat należy do najlepszych. Są lepsze, wiadomo, jak choćby „Video Girl Ai”, ale nie jest ich wiele.

Komentarze