ODRZYWOLSKIE
POCZĄTKI
Jeśli Niziurski to „Marek Piegus” albo „Sposób na
Alcybiadesa”. Może jeszcze „Klub włóczykijów”, „Siódme wtajemniczenie”. I
oczywiście tak zwana Trylogia Odrzywolska. Autor, choć kojarzony przede
wszystkim z książek samodzielnych (nawet jeśli jednak któreś okazywały się być
powiązane z innymi, nigdy nie było tego czuć, przekonałem się o tym czytając
chociażby przypadki Żaby), od czasu do czasu decydował się kontynuować swoje
utwory. Wszystko jednak zaczęło się w latach 70-tych, od „Naprzód, wspaniali!”
właśnie, pierwszej powieści, którą Niziurski kontynuował. I chyba jedynej
trylogii w jego dorobku. To jednak tylko detale, drobiazgi, jakie nie miałby
najmniejszego znaczenia, gdyby nie były to książki dobre. Ale są. I to bardzo.
Można wręcz rzec, że wspaniałe, a zatem nie wahajcie się tylko na przód, do
czytania, bo warto!
W Odrzywołach nic się nie dzieje. Można śmiało
powiedzieć, że to najbardziej nudne miasteczko na świecie i nic złego, nic
ciekawego, niż poważnego nie ma prawa się tam zdarzyć. A może jest zupełnie
inaczej? Może coś już się dzieje pod nosem wszystkich, tylko nikt jeszcze nie
zauważył tych niepozornych śladów, które mogłyby na to wskazywać? Tomek Okist,
narrator powieści, jest przekonany, że w Odrzywołach pojawił się On, Wielki
Zły, bliżej nieokreślony czarny charakter, który coś knuje. Zaczyna wszystko
spisywać w brulionie, notuje szkolne życie, przygotowując się do napisania
prawdziwej powieści. Gotów jest nawet wymyślić Wroga, jednak czy będzie musiał?
Opuszczony browar przy ślepej uliczce nad rzeką kryje swoje tajemnice. Niedawno
Tomek wraz z przyjaciółmi, Wspaniałymi, zakradł się do tamtejszych piwnic i
znalazł niedopałek cygara, a tych nikt w całym mieście nie pali. Poza tym z
budynku wyszedł jakiś tajemniczy mężczyzna i odjechał. Czy to już jest zagadka?
Upragniona odmiana? Przed Wspaniałymi nie lada zadanie, które da im szansę
udowodnienia, że zasłużyli na to zaczerpnięte ze znanego westernu określenie...
Niziurski nie zawodzi. Nie sądziłem, że by mógł,
jednak zawsze jego powieści pełne są infantylizmów i spadków formy, tymczasem
„Naprzód, Wspaniali!” to utwór skrojony w znakomity sposób. Ciekawa fabuła,
przygodowa, kryminalna, ale też obyczajowa, młodzieżowa – traktująca w końcu o
szkolnych problemach. Mamy małomiasteczkowe realia i wspólne dla wszystkich
sytuacje, a zarazem przygody, jakie chciałby przeżyć każdy młody odbiorca.
Przygody niełatwe, niebezpieczne, a jednak bez wątpienia kończące się happy
endem. Każdy chciałby przeżyć bezpieczne emocje, książki (a także filmy, gry i
komiksy) w pewnym stopniu nam to zapewniają, Niziurski natomiast należy (a
właściwie należał, jako że zmarł cztery lata temu) do jednych z najlepszych
rodzimych autorów dostarczających tego typu rozrywkę dla młodzieży.
Oczywiście „Naprzód, Wspaniali!” to nie tylko
opowieść z pogranicza historii przygodowo-kryminalnych, ale także urocza
lektura humorystyczna. Jej zabawna strona nie koliduje jednak z powagą i
napięciem, dodaje natomiast lekkości. Lekki jest także styl autora, ale daleko
mu do literackiej prostoty, jaką cechują się współczesne bestsellery (i to nie
tylko te dla dzieci). Niziurski wiedział co pisać i jak to robić, a także jak
przy tym zadowolić i młodych, i starszych czytelników. Warto też zwrócić uwagę
na drobiazgi, które znalazły się w pierwszym tomie Trylogii Odrzywolskiej,
odnoszące się do innych dzieł autora, w tym „Przygód Marka Piegusa” oraz
„Sposobu na Alcybiadesa”. Wprawdzie te eastereggi zostały wyjaśnione w
przypisach, jednak owe wyjaśnienia są bardzo ogólne i najwięcej przyjemności z
podobnych smaczków czerpać będą znający wzmiankowane powieści czytelnicy.
Wnioski płynące z powyższego będą raczej łatwe do
przewidzenia: warto jest „Wspaniałych” poznać i dać się uwieść tej opowieści.
Mimo upływu lata nadal bawi, dostarcza emocji i oferuje mnóstwo znakomitej
zabawy. Polecam zatem z czystym sercem.



Komentarze
Prześlij komentarz