I oto kolejny zeszyt, którego po polsku nam
poskąpiono. W sumie nie ma się za bardzo co dziwić, ani to ciekawe, ani ważne.
Miało coś tam dodać, ale nie dlatego, że opowieść tego wymagała, ani też nie
dlatego, że był na to wszystko pomysł – chodziło po prostu o to, by wypuścić
jeszcze coś, co fani kupią. Bo śmierć Petera, przejęcie jego roli przez
Ocytaviusa i to, co się z tymi wydarzeniami wiązało, rozpalało wyobraźnię – i
wściekłość – fanów i zachęcało ich do sięgnięcia do portfela. Ale zanim wy
sięgnięcie, wiedzcie, że to rzec zupełnie zbędna i nawet nie warta poznania pod
względem jakości wykonania.
Akcja dzieje się dosłownie dzień po siedemsetnym
numerze „Amazing Spider-Mana” (czyli po pierwszym polski tomie „Superior
Spider-Mana”). Otto zabił Petera i przejął jego ciało, teraz uczy się jego
codzienności, ale i powoli odnajduje się w nowej roli. A szykując się do
przejęcia codzienności Parkera na każdym polu, jednocześnie sporo wspomina.
No i to w zasadzie tyle. Zeszyt dziejący się
pomiędzy pierwszym a drugim tomem polskiego „Superiora” nie ma znaczenia, nic
nie wnosi, w zasadzie przypomina nieco tego, co działo się do tej pory, ale to
i tak znamy albo z czytania serii, albo przynajmniej z informacji podanych w
samym „Superior Spider-Manie”, więc w zasadzie nic nowego tu się nie dowiecie.
Co gorsza jednak, ciekawe też to wszystko nie jest, bo wszystko, co tu się
znajduje, to rzeczy zbędne i wciśnięte jakby na siłę. Ot, jak cały ten numer,
który nawet dostał osobną, poboczną numerację, co dobrze określa, jak daleko mu
do bycia istotnym zeszytem.
Ot kolejny wyciągacz kasy z fanów. Ale o dziwo, nie
powiem, że jest źle. Czyta się to nie najgorzej, leci szybko i w ogóle, ale
jednocześnie pozostawia jakiś taki niesmak, bo zamiast takiej historyjki można
było dać tu coś, co ma swoje miejsce i wagę. Całe „Ostatnie życzenie”, którego
ten numer jest częścią, robiło spore wrażenie, wprowadzało wielkie zmiany i
grało na emocjach, tu niemal nic z tego nie zostało. I nawet rysunki wypadają
jakoś blado, choć starano się, by w miarę pasowało to do reszty serii. Więcej
dodawać nie ma co. Zeszyt do pominięcia i zapomnienia.

Komentarze
Prześlij komentarz