WSZYSTKO
CO CHCIELIŚCIE WIEDZIEĆ O PIĄTKU
I tak właśnie powinno się robić dokumenty o
realizacji filmów. „Crystal Lake Memories: The Complete History of Friday the
13th” to trwająca ponad sześć i pół godziny (tak, tak, czterysta minut, jeśli
wolicie w tym formacie) podróż przez wszystkie filmy z serii. Kompletna,
kompleksowa (okej, jak pokazały „Filmy naszej młodości” można jeszcze parę
drobiazgów dodać, ale i tak większość materiałów w odcinku poświęconym
„Piątkowi” to te same rzeczy, które widzimy tu) i imponująca rozmachem. Zgłębione
zostało wszystko, co się dało – wszystko, co na ekranie, wiadomo, bo nie
książki, nie gry ani komiksy (te są wspomniane, komiksy czasem nawet mamy nieco o ich treści, ale to kwestia mocno poboczna) – i to w sposób może i rozległy, ale wciągający,
ciekawy i potrafiący urzec bardziej, niż większość filmów z serii.
Wszystko zaczyna się od Coreya Feldmana, który
siedzi nocą przy ognisku i opowiada zebranym o Jasonie. Ale to nie on ma nam
opowiadać, a twórcy: reżyserzy, producenci, scenarzyści, autorzy muzyki i
efektów. I całe grono aktorek i aktorów, którzy brali udział i przechodzili
wiele razy przez męki, by zrealizować wizję, a to marznąc w wodzie, gdzie
przebywali wiele godzin, to znów raniąc się czy trafiając do trumny z tysiącami
robaków. Tu coś nie wyszło, tam się cudem udało coś nagrać, albo gdzieś się
namęczyli, fajnie wyszło, a cenzura kazała wyrzucić… I tak się to kręci, a my
patrzymy na to jak przez dekady zmieniła się seria, czasem zachwycając, czasem
rozczarowując, ale zapisując się w historii kina nie tylko grozy.
Wspominkowo jest w tym dokumencie, więc i ja
wspominkowo polecę. A zatem… Ja i horrory to temat rzeka, od podglądanych za
dzieciaka odcinków „Z archiwum X”, po oglądanie „Omenów”, „Roju” czy „Szczęk”
też za szczenięcych, choć nieco późniejszych lat, to wstęp do tego, co było
później, a co ostatecznie, już bez przeciągania tej genezy, zmieniło się w moje
nocne maratony horrorów w okresie, kiedy chodziłem do gimnazjum. To były czasy,
kiedy głównie oglądało się to, co leciało w tv, a na weekend – bo dwa dni w
cenie jednego – filmy wypożyczało się na kasetach VHS i przez te 48 godzin
oglądało po kilka razy, żeby jak najlepiej wykorzystać film, czas i wydaną na
niego kasę. Ale weekendy to była pora, gdy wieczorami i nocami w tv też sporo
się działo: TVP miało choćby ucztę kinomana z ambitniejszymi filmami (to tam
był mój pierwszy kontakt z Von Trierem, Almódovarem i innymi), ale też i
oferowało coś jeszcze: horrory. W tamtym czasie (wakacje 2004 roku, sprawdziłem)
co piątek w środku nocy puszczało jedną część „Piątku 13”, a ja oglądałem je, a
potem następnego ranka zaglądałem na telegazetę, by w ramówce sprawdzić czy to
już koniec serii (internet to wtedy był towar drogi i nie dla każdego) i czy
coś jeszcze dadzą. Dali łącznie osiem części, dziewiątej nie, „Jasona X”
dostrzegłem jakiś czas potem przypadkiem na TVN bodajże, jak już było za późno
na seans, a „Freddy kontra Jason” chciałem dorwać na kasetach, ale lokalna
wypożyczalnia filmu nie miała.
Ale te noce z „Piątkami” to było coś. To oglądanie
po ciemku, późną porą, gdy wszystko wokoło spało. To wyczekiwanie, czy to już
jednak koniec, czy może mimo tytułów pokroju „Ostatni rozdział” coś tam jeszcze
powstało. Wreszcie to znużenie, bo już za dużo głupot (jeziorko ma połączenie z
wielką wodą i płynie sobie Jason na Manhattan…), ale nadal coś, co mnie w tym
kręciło. No i pamiętam jeden wakacyjny wieczór, szarówka, wpadł do mnie kumpel,
stoimy pod domem, gadamy, chłodno się robi, bo to już sierpień, końcówka, o
plującą światłem lampę na ścianie tłuką się ćmy, rower kumpla rzuca długi cień
na trawę, a my gadamy o horrorach, o „Piątku”, o tandetnych filmach grozy, bo
wchodzimy na tematy zawodu na tym polu. Nie pamiętam więcej, ale tak jakoś ta
wspominka, pewnie trochę podkoloryzowana przez umysł i minione lata,
koresponduje mi z tym, co dzieje się na ekranie. Z tym, jak Corey Feldman
siedzi przy ognisku z ludźmi i opowiada o Jasonie.
Ale to nie on jest tu głównym bohaterem, właściwe
nie ma jednego. To cała rzesza ludzi pracujących przy filmach i zdradzających ich
kulisy. Poza tym, czego tu zresztą nie ma – możemy zobaczyć sceny wycięte, odrzucone
materiały czy niektóre pomysły uwiecznione jedynie na zdjęciach. A dowiadujemy się
tu w zasadzie wszystkiego – genezy powstania kolejnych części, skąd wzięła się
słynna ścieżka dźwiękowa i co ona właściwie znaczy, czy kto i dlaczego wpadł na
pomysł, by Jason nosił hokejową maskę. To tylko niektóre z rzeczy, jakie tu
znajdziecie, są tu anegdotki, zwłaszcza te związane z makabryczną i erotyczną
stroną tych filmów, są nostalgiczne wspominki i jest dużo dobrej zabawy dla
miłośników serii, ale i kina po prostu.
Film ten, dzielący tytuł z książką dokumentalną „Crystal
Lake Memories: The Complete History of Friday the 13th”, to drugie podejście
reżysera do tematu. Wcześniej zrealizował „His Name Was Jason”, ale tam wcisnął
wszystko w niecałe półtorej godziny. Tu podszedł do tematu kompleksowo,
omawiając wszystko – także serial, który z filmami jedyne co miał wspólnego to
tytuł i producenta (plus potem także gościnny udział jednego z reżyserów) – i to
omawiając szczegółowo. Podobnie, jak to zrobił w czterogodzinnym dokumencie „Never
Sleep Again: The Elm Street Legacy”. Poza tym to gość, który w horrorach siedzi
od lat – pisał scenariusze do „Dziewczyny z sąsiedztwa” czy nawet „Halloween:
Przekleństwo Michaela Mayersa” i pasję do tematu w nim widać. Udało mu się też
zebrać imponującą ilość materiałów, ale i ludzi, którzy chcieli o pracy opowiadać.
Nie wszystkich się udało, czasem trochę szkoda, ale dzięki dobrej realizacji,
jakoś się tego nie odczuwa (zabrakło np. Kevina Backona, ale mamy tyle
materiałów z nim zza kulis, że nie brakuje nam by dorzucił coś tu i teraz).
Tematycznie też jest tu całe mnóstwo rzeczy. Jak sobie
filmy radziły w box office? Jest. Kak wybierano aktorów na castingu? Jest.
Gdzie kręcono daną część, a przy okazji gdzie te miejsca pojawiły się w innych
filmach (jak „Moja dziewczyna 2”)? Jest. Jak ważne dla serii i aktorów były cycki?
Jest. Co usunęła cenzura? Jest, ale niestety niektóre materiały studio dawno zniszczyło
i przywrócić ich się nie udało. Są tu nawet fajne alternatywne zakończenia,
łącznie z tymi, które istniały tylko na storyboardach (a tam np. ojciec Jasona!).
Twórca nie pomija tu niczego, dokładnie omawiając każdy z filmów – dziewięć filmów
z Piątkiem w tytule, „Jason X”, „Freddy kontra Jason” i nawet remake z 2009
roku – nie pomijając kwesti kontrowersyjnych, domysłów czy plotek. Piękna,
kompleksowa robota. Cudo. Aż chce mi się znów obejrzeć wszystkie części serii.
A do dokumentu jeszcze kiedyś wrócę.

Komentarze
Prześlij komentarz