piątek, 28 listopada 2014

(Nie) mam się w co ubrać - Karolina 'Charlize Mystery' Gliniecka

JUŻ MASZ SIĘ W CO UBRAĆ


Kobieta i jej szafa. Która z Pań nie stawała przed nią, otwierała drzwi, zaglądała do środka i... I co teraz na siebie włożyć? Co wybrać? Jak dobrać dodatki? Co.. gdzie.. jak... po co.. czy...


Która z Pań tego nie zna, i który z Panów nie doświadczył tego czekając i czekając i czekając na swoja kobietę.


I w takich sytuacjach z pomocą - choćby i tylko częściową, ale zawsze - przychodzą wszelkie magazyny modzie poświęcone, programy i poradniki. Poradniki takie, jak np książka znanej i docenionej przez prestiżowe firmy polskiej blogerki Karoliny Glinieckiej, kryjącej się pod pseudonimem Charlize Mystery.


Jak jednak wyszedł ten poradnik? Prowadzenie bloga, nawet docenianego nie tylko w rodzimym kraju, to przecież jedno, a napisanie prawdziwej, rasowej książki to rzecz z zupełnie innej bajki. Na szczęście, i mogę to powiedzieć z czystym sumieniem, styl Karoliny jest lekki, szybki w odbiorze i co chyba najważniejsze, wyczerpujący. "Nie mam się w co ubrać" stanowi bowiem kompendium wiedzy o modzie w pigułce. Autorka zebrała tutaj wszystko, co wie w temacie - a wiedzę ma rozległą - i przedstawiła dzieląc na rozdziały poświęcone każdy innej części garderoby czy dodatku. Wszystko okrasiła masą zdjęć prezentując dane ubiory i kombinacje na samej sobie, dołączyła słowniczek terminów, porcję grafik, omówiła rodzaje sylwetek i kształtów, pomagając dobrać należyte do nich kroje, a także dorzuciła kilka słów o historii konkretnych ubiorów, czy anegdoty z nimi związane.


Jak więc widać, dołożyła wszelkich starań, by z książki zrobić jak najbardziej kompleksowy i wyczerpujący, a jednocześnie nie nużący poradnik. By wiedzę podać, bez zbędnego wodolejstwa, zamkniętą w pigułce, choć zarazem na całkiem solidnej ilości (350) stron.


Do tego warto także wspomnieć o wydaniu, które w tym wypadku odgrywa znaczącą rolę. Za niewielką cenę czytelnik (bo nie tylko dla czytelniczek jest to pozycja, choć z wiadomych przyczyn brak tu mody męskiej) otrzymuje bogato ilustrowaną, wydrukowaną na grubym, kredowym papierze książkę zamkniętą w twardej oprawie. Walor estetyczny publikacji, tak ważny dla kobiet, sprawia. że pozycja ta znakomicie prezentuje się na półce domowej biblioteczki.


I cóż więcej można dodać? Chyba tylko polecić wszystkim zainteresowanym tematem, kobietom, chcącym bardziej świadomie się ubierać oraz mężczyznom, pragnącym zrobić swym ukochanym miły, nie koniecznie z konkretnej okazji - choć ta mikołajkowo-gwaizdkowa jest całkiem niczego sobie - prezent. A wydawnictwu SQN składam serdeczne podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

1 komentarz:

  1. ciekawa, wyczerpująca recenzja ;)

    http://followthefashion.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń