Bzik &Makówka przedstawiają: Elvis i Agenci Pamięci - Rafał Witek


CZASEM DO BOBRZE JEST SIĘ ZABAWIĆ


Bzik i Makówka powracają po raz piąty. Jeśli czytaliście poprzednie tomy, wiecie czego możecie się spodziewać, jeśli nie, czeka na Was znakomita, lekko szalona zabawa dla młodych i starszych, pełna przygód i humoru. Co więcej sprawdzająca się znakomicie jako świetnie napisana i uroczo zilustrowana lektura niezależna od poprzednich tomów.


W co tym razem wpakowali się Gabriela Bzik i Nilson Makówka, dwoje młodych przyjaciół? Gabrysia wpada na pomysł, jak poprawić ich oceny z zachowania, nie wyobraża sobie by nie dostać czerwonego paska na świadectwie, a wszystko co może jej w tym pomoc, jest mile widziane. Dlatego też decyduje się, że wraz z przyjacielem zgłoszą się do stworzenia strony internetowej swojej klasy. Automatycznie dostaną za to 6 z informatyki, a co więcej, będą kontrolować przepływ informacji i wszelkie nieprzygotowanie do lekcji będą mogli tłumaczyć obowiązkami związanymi z witryną. Jest jednak pewien problem – nie znają się na programowaniu! Ale wtedy pojawia się niezwykła okazja w postaci kursu informatycznego dla młodych, co więcej oferowanego w cenie tak okazyjnej, że aż podejrzanej. Wkrótce okazuje się, że  podany w ogłoszeniu adres nie istnieje, a wejście do firmy Bzik i Makówka znajdują w… toalecie lokalu z kebabem. Dalej jest już tylko dziwniej, bo oto przyjaciele trafiają do fundacji monitorującej podróże w czasie. Dwójka przyjaciół sama odbyła już kilka takich podróży, dlatego teraz otrzymują propozycję pracy, która stanie się dla nich prawdziwą przygodą!


Nie martwcie się, jeśli nie czytaliście żadnego z poprzednich tomów serii „Bzik i Makówka”. Sam dotychczas miałem okazję poznać tylko jedną książkę z przygodami tej dwójki (znakomite „Maliny zza żelaznej kurtyny”), a nieznajomość innych w niczym nie przeszkodziła mi cieszyć się napisaną przez Rafała Witka historią. Jak na dobry, dziecięco-młodzieżowy cykl przystało, wszystkie jego części łączą się ze sobą, ale także i znakomicie nadają do samodzielnego czytania. A czytać jest co, bo autor w świetnym stylu kontynuuje długą tradycję podobnych dzieł, łącząc klimat współczesności z tym, znanym z książek z czasów PRL-u. Znajdziecie tutaj zatem i sentyment, i dziecięcy zachwyt przygodami, i magię, którą młodzi potrafią wykrzesać nawet z najprostszych rzeczy.


Do tego całość została sprawnie, lekko, ale nie infantylnie napisana. Witek nie stworzył kolejnej, naiwnej opowieści dla dzieci, ale coś, co spodoba się także wewnętrznym dzieciom kryjącym się w każdym z nas – trzeba jedynie dać dojść im do głosu. I nie wstydzić się faktem, że tyle przyjemności może nam dostarczyć prosta książka. A ta konkretna dostarcza i to nie mało. Jeśli więc macie ochotę na coś, co przypomni Wam młode lata i przywoła uśmiech na twarzy, sięgnijcie. Warto.


A ja dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Komentarze

Prześlij komentarz