wtorek, 6 lutego 2018

Fate/Zero #1 - Gen Urobuchi

PRZED FATE/STAY NIGHT


Gen Urobuchi to autor znany mi z całkiem udanej serii mangowej „Inspektor Akane Tsunemori”. Spodziewałem się zatem, że „Fate/Zero” będzie lepiej napisane, niż większość light novel, dzieł, których fanem chyba nigdy nie zostanę. Nie jest, to nadal lekka, bardzo prosto podana lektura, ale miłośnikom gry (czy jak ktoś woli, powieści wizualnej – czym ona jest, dowiecie się czytając dalej) „Fate/stay night” pewnie przypadnie go gustu.


Zacznijmy od tego z czym mamy tu do czynienia. Bo „Fate/Zero” to nie autorskie dzieło Gena, a prequel znanej gry, a jego akcja dzieje się na dziesięć lat przed wydarzeniami w niej opisanymi. Trafiamy do miasta Fuyuki, gdzie magowie i zwykli ludzie przygotowują się do wojny o Świętego Graala. Czwartej wojny, by być dokładnym. Siedmiu magów. Duchy Bohaterów. I jeden cel – Graal, który spełni każde życzenie zwycięzcy…


Historia „Fate/” zaczyna się w roku 2004, kiedy to na rynek trafiła powieść wizualna wyprodukowana przez Type-Moon, „Fate/stay night” (w wersji dla nieco młodszych, nastoletnich odbiorców znanej też jako „Fate/stay night Réalta Nua”). Trudno do końca nazwać to grą, całość opierała się bowiem na budowaniu interaktywnej opowieści, której losami po części kieruje „gracz”. Dużo jest więc w tym, kolokwialnie mówiąc, gadania, a co za tym idzie dużo czytania. Materiał idealny dla light novel? Być może, oczywiście jeśli lubicie ten gatunek i tę grę.


Owszem, jak napisał w posłowiu sam autor, choć seria powieści „Fate/Zero” (będzie ich łącznie cztery) powstała jako dodatek do uniwersum i na początku chciał by tylko w ten sposób były postrzegane, dla wielu stały się one wstępem do świata gry. Początkiem przygody z Graalem i bohaterami, w tym także postaciami historycznymi, zaludniającymi ten świat. Warto przy tym wspomnieć, że całość została także przygotowana w wersji anime, więc miłośnicy „Fate/” mają w czym wybierać.


Wracając jednak do niniejszej light novel, trzeba zauważyć, że jest to rzecz dla młodszych nastolatków. Bardzo prosto napisana, mająca z założenia być lekką i niewymagającą lekturą. Starsi odbiorcy nie mają więc tu za bardzo czego szukać, ale grupa docelowa raczej będzie bawiła się nieźle.



Tytuł dostępny tutaj:

1 komentarz:

  1. Fate/Zero było najlepszym anime z uniwersum Fate. Mimo, że sama za nowelkami nie przepadam, jestem ciekawa, szczególnie jak opisano niektóre sługi (Saber albo Lancer) czy też samego Kirgitsugu.

    OdpowiedzUsuń