ZBĘDNE
PRZEDŁUŻANIE
Główne „Pająki” za nami, ale zostały jeszcze pewne
drobiazgi z okresu okołosuperiorowego, które wspomnieć zamierzam, bo… No bo
czemu nie. W zasadzie docelowo to będą trzy zeszyty, które można było wydać w
tomach wypuszczonych na polskim rynku, ale że nie było trzeba, nie wydano. Bywa.
Ten pierwszy z nich, nieco ważniejszy, to taka poboczna historia mająca nam
pokazać co tam z Morbiusem i wprowadzić go do dalszych wydarzeń i solowej serii,
której już nie dostaliśmy w naszym nadwiślańskim kraju. Przeczytać się to da,
jednak w zasadzie rzecz zbędna, chociaż do „Ostatniego życzenia” by pasowała.
Hydro-Man, Scorpion i Trapster uwalniają z
więzienia Raft Otto Octaviusa, nieświadomi, że w jego ciele znajduje się umysł
Petera. Korzystając z okazji, z placówki ucieka także Morbius, który zaczyna
snuć historię swojego życia…
Spiderowi spin-off głownie dla fanatyków. Niby fragment „Dying Wish", a
jednak zaniża ocenę całości. nie ma się co oszukiwać, to z jednej strony jedynie
wprowadzenie do tego, co Marvel miał w owym czasie wydawać, z drugiej przedłużenie
opowieści, którą kreowano na ostatnią o Peterze, jako Spideru. Takiego przedłużania
było więcej, choćby zeszyty z numeracją #700.1-4, ale tych już nie zaliczyłem,
więc się nie wypowiem.
Ale jeśli chodzi o ten zeszyt to trochę akcji i
dużo gadania, które dla znających komiksy i Morbiusa nie ma znaczenia, ale
nowych wprowadzić w postać i jej losy może. Poza tym na szczęście jest to
jedynie prequel nowej wtedy serii o przygodach żywego wampira i można go śmiało
pominąć, chyba że jesteście takimi upartymi komplecistami, jak ja. Co się zaś
tyczy komiksu jako odrębnej, autonomicznej historii czy też dodatku do „Ostatniego
życzenia”, broni się całkiem nieźle, choć na rewelacje nie macie co liczyć. Ot typowa
robota, jakich wiele, ale że wiążą się z nim emocje głównej opowieści… Cóż,
sami wiecie.
Co więcej? Fajne rysunki i to one głównie
sprawiają, że wystawiam temu zeszytowi ocenę „niezły”. Ale jakoś jak na tego
rysownika, całość wypada dość blado. No on potrafi lepiej, bardziej
klimatycznie i z brudem, a tu jakby typowo się staram i sporo komputera wspomaga
tę jego robotę, co nie zawsze wychodzi jej najlepiej. Ale bywa na czym zawiesić
oko. No i to w sumie tyle. Do przeczytania i zapomnienia.

Komentarze
Prześlij komentarz